Strona główna Recenzje Dziewczyna, którą byłam Mary Torjussen – recenzja

Dziewczyna, którą byłam Mary Torjussen – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Dziewczyna, którą byłam Mary Torjussen - recenzjaGemma ma wspaniałe życie. Jest właścicielką agencji nieruchomości, zarabia nieźle, doskonale się jej wiedzie. Z mężem także układa się bardzo dobrze, wychowują pięknego synka. Choć pozornie nie ma powodów do narzekania, to jednak jest pewna sprawa, która nie daje jej spokoju. Piętnaście lat wcześniej zdarzyło się coś, o czym kobieta nie może zapomnieć i od czego nie może się uwolnić, choć najbardziej na świecie chciałaby pogrzebać to w pamięci.

Pewnego dnia Gemma wybiera się na szkolenie z zakresu nieruchomości. Choć nie zdarza się jej zawierać przypadkowych znajomości, tym razem jest inaczej. Zamiast wypić zwyczajowego drinka z kolegami z branży i iść spać, ona decyduje się na kolację z mężczyzną, który kilka dni wcześniej był w jej biurze poszukując nieruchomości. Pozornie nic nie znaczący wieczór ma swoje konsekwencje. Gemma zaczyna dostawać niepokojące maile i zdjęcia. Nie ma pojęcia, co się stało i kto ją osacza. A przede wszystkim nie wie, dlaczego się to wszystko dzieje. Próbuje ukryć swój strach i stres przed bliskimi, ale jest to trudne, a właściwie niemożliwe. Kłamstwa i półprawdy zaczynają ją w końcu przytłaczać i przerastać, ale żeby odkryć sekret musi sięgnąć głęboko w swoją przeszłość.

To był wspaniały wieczór. Naprawdę wspaniały.

Mocną stroną powieści Mary Torjussen są kreacje postaci i prawdopodobieństwo psychologiczne opisywanych zdarzeń. Gemma Brogan to zwyczajna kobieta – ma swój świat i swoje uporządkowane życie. Pewien etap swej historii, bardzo bolesny, zamknęła głęboko w sobie. Wydaje się jej, że czas leczy wszystkie rany i ona także zapomni o smutnych wydarzeniach. Niestety, przeszłość zdaje się ją doganiać, trauma sprzed lat wraca, a przerażona kobieta nagle zostaje skonfrontowana ze swoimi największymi lękami. Nie ma też pomysłu, jak wybrnąć z tej matni, jak się uwolnić. Sytuacja, w której się znalazła – nękana przez tajemniczego prześladowcę – jest bardzo prawdopodobna psychologicznie. Tak właśnie zachowuje się człowiek schwytany w pułapkę, który w dodatku nie ma pojęcia, kto i dlaczego go straszy. Gemma wstydzi się przyznać komuś do swej sytuacji, nawet nie wie, jak ma to przedstawić. Obawia się, że zostanie uznana za niepoważną lub niezrównoważoną. A ma przecież swoją pozycję zawodową, jest szanowaną osobą.

Brogan jest osobą wrażliwą, inteligentną i myślącą. Chyba dlatego osaczenia jest dla niej tak bolesne i przytłaczające. Od samego początku, gdy poznajemy tę bohaterkę, widzimy, jak jest krytyczna wobec siebie, jak sama siebie obserwuje, poddając swoje odczucia wiwisekcji. Kobieta ma poczucie, że się zmienia. Tak mówi o samej sobie: „Chyba zmieniłam się z człowieka zawsze uczciwego, zawsze otwartego, w kogoś, kto mówi to, co trzeba powiedzieć, żeby ułatwić sobie życie. Nie wiedziałam, jak do tego doszło”. Czy nie jest to uniwersalna prawda? Prawie wszyscy w dorosłym życiu zmagamy się z własnym konformizmem, którego brzydziliśmy się we wczesnej młodości.

 Odrzucała mnie myśl, że straciłam nad sobą kontrolę.

„Dziewczyna, którą byłam” to także powieść o zręcznej manipulacji. Każdy z nas może paść ofiarą manipulatora, zmuszającego nas do określonych działań. Jak się bronić? Na pewno nie trzymać swoich kłopotów i wątpliwości w tajemnicy. Należy szukać pomocy, poradzić się kogoś. Bliscy i przyjaciele mogą ułatwić nam zobaczenie pewnych spraw we właściwym świetle.

Powieść Torjussen opowiada także o tym, jak subiektywne mogą być nasze odczucia. Czasami jesteśmy przekonani do pewnej wersji wydarzeń, wydaje się nam ona oczywista. Prawda wygląda jednak w bardziej skomplikowany sposób niż możemy to założyć.

„Dziewczyna, którą byłam” to wartki i trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Opowiada o lękach, które mają źródło w nas samych i są jak samonapędzająca się maszyna. Człowiek najbardziej się boi tego, co chce głęboko zamknąć w sobie. I nie ma pojęcia, że właśnie to zawsze wychodzi na powierzchnię. Ze strachem można walczyć, stawiając mu czoła. I właśnie tę prawdę poznajemy dzięki Gemmie Brogan.

Książkę czyta się naprawdę jednym tchem, a jej akcja nie wytraca tempa ani na chwilę. Strach bohaterki jest wręcz namacalny i udziela się odbiorcom. To oszczędny w realiach dramat, doskonale wyważony psychologicznie i pozostający z czytelnikiem na dłużej. A my, kim byliśmy w przeszłości? Jaką dziewczyną (kobietą), jakim chłopakiem (mężczyzną)? Oto jest pytanie!

Śródtytuły i cytat z „Dziewczyny, którą byłam” w tłumaczeniu Andrzeja Jankowskiego i Joanny Nałęcz

O „Dziewczynie, którą byłam” u nas także TUTAJ i TUTAJ