Strona główna Recenzje Domek z kart – recenzja Wotum nieufności Remigiusza Mroza

Domek z kart – recenzja Wotum nieufności Remigiusza Mroza

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

Wiedziałam, że prędzej czy później ktoś napisze taką książkę, a właściwie – stworzy taką serię. Polskie political fiction, powieść o manipulacji na najwyższych szczytach władzy. O – żeby się posłużyć tytułem sztuki Ugo Bettiego – „trądzie w pałacu sprawiedliwości”, i oczywiście nie tylko w nim, bo również o trądzie w sejmie, w siedzibie rady ministrów, w pałacu prezydenckim… Wszędzie. Kiedy zastanawiałam się, kto tę serię napisze, byłam właściwie pewna, że zrobi to Remigiusz Mróz. Pozostawało więc tylko czekać.

 

No i wreszcie mam przed sobą pierwszy tom „W kręgach” władzy, czyli „Wotum nieufności” Mroza. Powieść reklamowana jako polskie „House of Cards”. Czy tak jest w rzeczywistości? Oczywiście musimy zachować proporcje – nasze realia, tak społeczne, jak i polityczne, ze wszystkimi uwarunkowaniami gospodarczymi, kulturalnymi i finansowymi odbiegają od amerykańskich. Nie czyni to jednak powieści Mroza mniej fascynującą czy mniej trzymającą w napięciu, wręcz przeciwnie. Nasze krajowe intrygi, są niemniej skomplikowane, a manipulacje równie okrutne, jak w amerykańskim pierwowzorze.

 

Punktem wyjście „Wotum nieufności” jest niepokojący i naprawdę dziwny wypadek, jakiemu ulega marszałek sejmu, z Partii Dobra Publicznego, Daria Seyda, która budzi się nieoczekiwanie w motelu na obrzeżach Warszawy. Nie ma pojęcia ani jak się tam znalazła, ani w jaki sposób spędziła ostatnie kilka godzin. Ma przy tym świadomość, że fakt utraty pamięci może zaważyć na jej całej politycznej karierze. A wypadki zaczynają toczyć się bardzo szybko. Na prawicy, gdzie od pewnego czasu prym wiedzie Unia Republikańska, wyrasta nowa gwiazda – młody polityk, umiejący pokazać się w social mediach, Patryk Hauer. Hauer ma przy tym w zanadrzu prawdziwą bombę – komisja śledcza, którą kieruje, dogrzebała się do czegoś, co może wstrząsnąć całą sceną polityczną i poważnie zmienić układ sił…

 

 

Mróz potrafi pokazać niuanse sceny politycznej, widać, że nie tylko bacznie się jej przygląda, ale rozumie mechanizmy, które nią rządzą. A właściwie jeden podstawowy mechanizm, jakim jest bezpardonowy pęd do władzy. Bo w pewnym momencie nie chodzi już o pieniądze, czy lukratywne stanowiska, a o realną władzę i możliwość decydowania o całym państwie. Poczucie nieograniczonych możliwości, wrażenie, że się pociąga za wszystkie sznurki, wie o wszystkim i wpływa na każdą sprawę. Taka władza może upajać jak narkotyk i wielu polityków dąży właśnie do tego, by zaistnieć roli władcy marionetek.

 

Co są w stanie zrobić? Co poświęcą dla nieograniczonej władzy? Czy są jakieś granice, których się nie przekracza?

 

Polityka to rodzaj teatru, a każdy, kto jest na szczycie pragnie dla siebie funkcji reżysera. Mróz znakomicie pokazuje ten taniec skomplikowanych intryg, układów, zależności, drobnych świństw i wielkich nieuczciwości. W tym świecie nie ma sentymentów, liczy się wyłącznie skuteczność.

 

To nie jest jedynie starcie pomiędzy opcjami politycznymi, ale przede wszystkim pomiędzy osobowościami.

 

Daria Seyda budzi naszą sympatię – to osoba skuteczna, bezkompromisowa, ale z mocnym kręgosłupem moralnym. Są rzeczy, na które się nie poważy, mimo nacisków. Nawet jednak ona jest ograniczona układem wewnątrz swojej partii, oczekiwaniami premiera, interesem swojej opcji politycznej. Musi nieustannie balansować pomiędzy poczuciem przyzwoitości rozumianym w kontekście czysto ludzkim, a obowiązkami polityka, a proszę mi wierzyć: to często rodzi konflikt. W tle jest też rodzina Darii: mąż i córka. Praca i życie małżeńskie nie zawsze dają się pogodzić i to także dostarcza pani marszałek kolejnych trosk. Naprawdę niełatwo być „żelazną damą” w naszym kraju.

 

Patryk Hauer to z kolei nowoczesny młody wilk prawicy. Jest nastawiony i skazany na sukces. Razem z żoną Mileną, specjalistką od marketingu politycznego, pracują od rana do wieczora nad tym, aby zwiększyć swoją popularność. Patryk umiejętnie się kreuję, stając w końcu politycznym celebrytą, a jego hasło „Najlepsze dopiero przed nami” toruje mu drogę do serc młodych.

 

Można powiedzieć, że starcie Seydy z Hauerem to rozgrywka pewnego politycznego sentymentalizmu z wyrachowanym cynizmem, ale w sumie nie jest tak do końca. Mróz nie byłby sobą, gdyby po drodze nie pomieszał nam szyków. Dorzucił też kilka innych wyrazistych postaci – przedstawicielkę lewicy Bukowską, niepełnosprawnego posła partii Wolność i Liberalizm Gockiego, wreszcie enigmatycznego premiera Chronowskiego. Ten kontredans wzajemnych ambicji, nieufności i sprzecznych dążeń nie może jednak doprowadzić do niczego dobrego. No i nie doprowadzi.

 

Ktoś wyrazi politykom wotum nieufności… Będzie to naprawdę bolesna lekcja.

 

Przyznam, że z ogromną przyjemnością przeczytałam pierwszy tom politycznej serii Remigiusza Mroza. Jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić, to jedynie do wątku związanego z komisją śledczą. Moim zdaniem wymagałby lepszego dopracowania, aby być bardziej przekonywujący. Zabrakło mi tutaj subtelności i większej – jeżeli mogę to tak ująć – demoniczności.

 

Poza tym: brawo. Czekam na kolejną część.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia Mroczna Strona.