Strona główna Mówi ekspert... Agata Christie, Samotny Dom

Agata Christie, Samotny Dom

0
PODZIEL SIĘ

Agata Christie, Samotny Dom

Adrianna Michalewska

 

Zawsze, gdy po przeczytaniu powieści Agaty Christie oglądam okładkę autorstwa Mariusza Banachowicza (seria Klasyka kryminału, Wydawnictwo Dolnośląskie) widzę, jak subtelnie odnosi się ona do rozwiązania przedstawionej w tekście zagadki. Tym razem było inaczej. Tonący w kałuży stary pusty dom jest metaforą. Ale zacznijmy od powieści.

Hercules Poirot udaje się na wakacje. Zupełnie przypadkiem w jego obecności ktoś próbuje zamordować uroczą, zabawną i zupełnie beztroską dziewczynę. Tego oczywiście słynny detektyw znieść nie potrafi. Oburzony bezczelnością niedoszłego zbrodniarza rozpoczyna śledztwo.

 

 

Urocza Nick (cóż za spryt autorki w doborze imienia, dzisiaj każdy użytkownik Skypa wie co to nick) raz po raz uchodzi cało z kilku zamachów. Za każdym kolejnym razem jej beztroska jest mniejsza, aż w końcu dziewczyna popada w depresję. I wtedy przydarza się najgorsze. Pada strzał, a ginie osoba, którą wygląda zupełnie tak samo jak nasza bohaterka.

Dlaczego ktoś pragnie uśmiercić samotną pannę, która mieszka w starej, walącej się posiadłości o nazwie Samotny Dom? Hercules Poirot miota się jak mucha w pajęczynie wściekły, że jego układanka nie ma nawet połowy elementów. Dopiero, gdy opadają emocje i do głosu dochodzi rozsądek okazuje się, że odpowiedź oczywiście od razu wszyscy mieli przed oczami. Jak zwykle Agata Christie zwiodła nas tak bardzo, że patrzyliśmy zupełnie nie w tym kierunku, co trzeba.

 

 

Nic dziwnego, że gdy słynny detektyw w końcu odkrywa kto jest mordercą, z jego ust padają słowa zupełnie nie licujące z godnością i powagą eleganckiego mężczyzny. Kiedy przed moimi oczami ukazało się rozwiązanie sama miałam ochotę w równie wyszukany sposób sposób wyrazić emocje.

 

Zabieg, który zastosowała autorka to świat zamknięty, gdzie ktoś ze ścisłego kręgu na pewno jest mordercą. Jak sama napisała w Autobiografii (Wydawnictwo Dolnośląskie 2012):

Istota dobrego kryminału polega przecież na tym, że (…) sprawcą musi być ktoś oczywisty.

Czytając tę powieść Agaty Christie utwierdziłam się w przekonaniu, że autorka nie była w żadnym stopniu miłą, dobroduszną Angielką, jak mogłoby się wydawać przyglądając się jej bohaterom – detektywom. Doskonale znała się na narkotykach i potrafiła sporo powiedzieć o zdeprawowanej brytyjskiej socjecie, która była częstym obiektem jej literackich zainteresowań. Może dlatego nie cieszyła się jej zbytnimi względami,  co nie przeszkodziło Christie w sprzedaniu ponad miliarda egzemplarzy swoich wszystkich powieści w samej Anglii. 

Samotny Dom przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dolnośląskiego.