Strona główna Nasze patronaty A. Holt, Ósme przykazanie. Fragment powieści

A. Holt, Ósme przykazanie. Fragment powieści

0
PODZIEL SIĘ

Mamy dla Was fragment najnowszej powieści Anne Holt. Powieść od dzisiaj do kupienia. Powiem krótko: rewelacyjna!

 

Dozorca Ole Monrad Karlsen był wzburzony. Nigdy nie darzył policji sympatią. Nie lubił żadnych władz. Od piętnastego roku życia pływał po morzu, a kiedy w roku 1947, w wieku dwudziestu trzech lat, wrócił do Norwegii, został wezwany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Jego zdaniem ktoś musiał się pomylić, przecież jego statek storpedowano i w czterdziestym trzecim, i w styczniu czterdziestego piątego, uważał więc, że już dawno wypełnił należne obowiązki wobec ojczyzny. Władze wojskowe były jednak innego zdania. Ole Monrad Karlsen musiał się stawić w wojsku, przez co przepadła mu świetna praca, którą armator załatwił mu na lądzie.

 

Policjant powiedział, że St?le najpewniej nie żyje. I choć do Olego z trudem to docierało, dostrzegał logikę w tym wszystkim. Tyle kawałków układanki wpadło na swoje miejsce. Siedział teraz przy kuchennym stole i popijał mocną jak diabli czarną kawę z kropelką eau de vie. Wytarł łzę i w duchu pomodlił się za St?lego Salvesena, jedynego przyjaciela, jakiego miał.
St?le był dobrym człowiekiem. St?le go słuchał. St?le prosił, żeby Ole Monrad Karlsen opowiadał o wojnie. A on przecież nigdy o tym nie mówił, nawet Klarze, z którą ożenił się w roku 1952, a która w pewien zimowy poranek w 1979 już nie dała się obudzić. Bóg nie pobłogosławił ich dziećmi, ale Klara zapewniła mu pełne zadowolenia życie, którego nie można było zniszczyć próżnym gadaniem o katastrofach doświadczonych tyle lat temu.
Wojna jednak zakradła się w jego umysł, jakby siły niezbędne do trzymania jej na dystans zaczynały się kończyć. Coraz częściej budziły go w nocy potworne sny o wodzie, o lodowatym morzu i tonących z głośnym krzykiem kolegach.

 

St?le słuchał. St?le od czasu do czasu podsuwał mu butelkę wódki. Nie, żeby Karlsen pił, ale kropelką do kawy nigdy nie pogardził. St?lemu życie zniszczyły władze, tak jak Karlsenowi zabrały świetną pracę na lądzie tylko dlatego, że ci przeklęci biurokraci nie potrafili zrozumieć, czym jest pływanie po morzu podczas wojny.
Karlsen był zadowolony, że nie wpuścił tego policjanta do mieszkania. Policja nie ma tu czego szukać. Ole Monrad Karlsen przez całe życie nie zrobił nic niezgodnego z prawem i sam decydował o sobie i tym, co do niego należało. Za jakiś czas zejdzie do piwnicy sprawdzić, czy wszystko w porządku. Przynajmniej tyle był winien swojemu przyjacielowi St?lemu Salvesenowi.
Szorstkim grzbietem dłoni wytarł jeszcze jedną łzę i wlał do filiżanki sporą porcję wódki.
? Pokój z tobą ? szepnął, wznosząc filiżankę w stronę pustego krzesła po drugiej stronie stołu. ? Mam nadzieję, że dobrze ci tam, gdzie teraz jesteś. Tak, tak.