Strona główna Recenzje A. Beevor, Druga wojna światowa

A. Beevor, Druga wojna światowa

0
PODZIEL SIĘ

Antony Beevor to autor, który II wojnę światową zna od podszewki. Po rewelacyjnym Stalingradzie zdecydowałam się przyjrzeć tej pozycji, która jeszcze przed wydaniem zyskała miano najlepszego opracowania tematu. Od czasów Witolda Pronobisa i R.A.C. Parkera nie czytałam czegoś tak pasjonującego. Choć może zabrakło mi odważnych opinii Parkera o dążeniu do zachowania równowagi w Europie jako motywów działania Wielkiej Brytanii w początkowej fazie wojny.

Ponad tysiąc stron kompendium to losy świata podczas działań zbrojnych od 1939 do końca wojny, zarówno w Europie, Afryce, jak i na Pacyfiku. Autor unika niepotrzebnego patosu i mędrkowania, i choć w dużej mierze prezentuje brytyjski punkt widzenia na wojnę, to można zgodzić się z opinią, że udało mu się zachować wystarczającą dawkę obiektywizmu.

Przyzwyczajeni do opracowań Normana Daviesa nie powinniśmy być zaskoczeni tym, że wielki naukowiec – przypomnimy, że Beevor jest wykładowcą University of London podkreśla zawód, który Zachód sprawił Polsce, choć nie rozpisuje się na temat planów Churchilla związanych ze zmianami granic w Europie powojennej. Może to ukłon w stronę Polaków, a może znak, że czasy bicia się w piersi już nadchodzą. Zdecydowanie mniej, niż przywykliśmy, autor uwagi poświęca sprawie shoah. Może dzięki temu udaje się przekazać istotną dla tego czasu formułę, że każdy naród poniósł w tej wojnie dotkliwe straty, a liczby nie mogą oddać ogromu cierpienia, które nie ominęło nikogo.


Najważniejszym spostrzeżeniem opracowania Beevora jest spustoszenie, jakie zbrodnie wojenne czynią w ludzkich umysłach. Zachwianie wartości, odebranie ludziom prawa do godności i szacunku, usankcjonowanie bezprawia wynikały nie tylko z tego, że oddano karabiny w ręce szaleńców. Przekonano ludzi, że w czasie wojny wolno wszystko, ponieważ nie obowiązują prawa, na których ustanowieniem ludzie pracowali przez wieki. Zło dostało inną twarz, często miłą, dobroduszną twarz ojca rodziny, czy zatroskanego o swój kraj generała.

Beevor nie raczy nas liczbami i tabelami. Nie gra na emocjach. Opisuje wydarzenia, jakby chciał zwrócić uwagę na to, że wszystkie te zbrodnie zostały popełnione przez ludzi, którzy wplątali się w wydarzenia, normalnie nie do zaakceptowania. Metoda przymykania oczu i próby przeczekania zła nie zdawały egzaminu. Kiedy trzeba było opowiedzieć się po jakiejś stronie nie zawsze decydowano się na właściwy wybór. Stąd tak wiele wątpliwych kart z czasów wojny, które do dzisiaj pozostają kością niezgody w stosunkach międzynarodowych.

Bezimienność zła i akceptacja jego form to temat opracowany również przez J. Borejszę w Szkołach nienawiści. Także ten aspekt nie został pominięty w opracowaniu Beevora. Wydarzenia, działania zbrojne i akcje militarne zostały opisane z równą precyzją jak zachowania ludzi, którzy odpowiadali za upadek moralności w tej części świata. Byli wśród nich nie tylko czołowi naziści, czyli stalinowscy oprawcy, ale także zwykli ludzie, porządkowi, którzy weteranom wojennym odbierali prawo do godności, poprzez zmuszanie ich do ukrywania się przed oczami ludzi w sytuacji, gdy ich ciała były nadmiernie okaleczone i nie przystawały do propagandowego wizerunku  zwycięskiej armii.

 

Opracowanie Beevora zawiera wiele nieznanych wcześniej zdjęć. Dzieci pracujące przy produkcji bomb i więzień obozu na moment przed egzekucją znajdują się obok eleganckich żołnierzy w oficerskich mundurach w paryskich kawiarniach. Jak zwykle Beevor unika zbędnego komentarza. Również w słowie kończącym opracowanie autor stawia pytanie o wszystkie cienie tej „sprawiedliwej wojny”. Bez odpowiedzi.