Recenzja Agnieszki Krawczyk
Do tej pory nie miałam styczności z twórczością Jakuba Ćwieka, choć od dawna obserwuję jego prężnie działający fanklub na Facebooku. Jak się okazuje ? nie znać pisarstwa Ćwieka, to dużo stracić.
![]()
?Dreszcz? jest pierwszym tomem nowego cyklu autora (po ?Kłamcy?), z bardzo ciekawym i nietypowym bohaterem. Tytułowy Dreszcz to tak naprawdę podstarzały muzyk rockowy, coś w stylu Keitha Richardsa na emeryturze, nazwiskiem Ryszard Zwierzchowski. ?Zwierzu? mieszka w Katowicach, na cieszącym się złą sławą osiedlu Tysiąclecia, a jego najlepszymi przyjaciółmi są emerytowany górnik Alojz, piwo i wysłużona gitara. Osobą najbardziej martwiącą się o Ryśka, jest jego córka Janina, która z dalekiej Ameryki próbuje prostować powikłane ścieżki życia ojca: załatwia mu pracę, nadzoruje telefonicznie, martwi się i usiłuje wspierać finansowo.
Ale Zwierzu ma swoje życie i nie zamierza prowadzić go tak, jak inni mu dyktują. Pewnego dnia wystawia swój nieodłączny leżak przed blok i wówczas ma miejsce nieszczęśliwy wypadek ? w muzyka uderza piorun, na szczęście nie zabijając go.
Niezależnie od problemów Zwierzchowskiego w niedalekim Krakowie (autostradą tylko 86 km) władze miasta borykają się z poważną aferą ? ktoś usiłował zabić mimów występujących na Rynku. Choć to morderstwo się nie powiodło, zaczynają się mnożyć następne ? giną najczęściej młode osoby. Policja nie ma żadnego pomysłu, kto za tym stoi i jak zapobiec panice.
Wkrótce na koncert do Krakowa zostaje zaproszony Zwierzchowski i jak łatwo się domyślić, ścieżki Ryśka i tajemniczego zabójcy przetną się w niespodziewanych okolicznościach.
Powieść Ćwieka jest świetnie napisaną historią kryminalną z lekko fantastycznym akcentem, czyli stanowi mieszankę gatunkową, którą lubię najbardziej. Ogromny atut tej książki stanowią soczyste napisane z nerwem dialogi, a niektóre odzywki Zwierza już weszły do kanonu internetowych ?skrzydlatych słów?. Bo jest to naprawdę bohater nietuzinkowy i przedstawiony z werwą. Stary rockmen w wytartej ramonesce, luzak i pasożyt społeczny ? no jak go tu nie kochać, szanowni Państwo? Inne postaci też przyciągają uwagę ? autor włożył wiele pracy, by były górnik Alojz mówił i myślał jak? emerytowany górnik, a tajemniczy młody Anglik Benjamin Benford zachowywał się jak młody lord (zresztą opozycja Alojz-Benjamin jest niezwykle dowcipnie zarysowana). No i jeszcze do tego kryminalna zagadka i lekka tęsknota Ćwieka za światem superbohaterów.
Przeczytają Państwo ?Dreszcza?? Polecam. Ja już czekam na kolejną część!
Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu Fabryka Słów





