Recenzja Adrianny Michalewskiej
Czy można zabić z miłości? Oczywiście. Można zabić z miłości z zazdrości, z nienawiści i z chciwości. Można zabić bez powodu.

Agnus Magnusdottir, skazana za współudział w morderstwie dwóch mężczyzn w ramach oszczędności (!!!) zostaje umieszczona w domu islandzkiego urzędnika państwowego. Ma w nim czekać na egzekucję. Jest początek XIX wieku. W tym samym gospodarstwie mieszka także chora żona przedstawiciela władzy i jego dwie córki.
Kto przyjąłby pod swój dach morderczynię? Pewnie nikt. Potwornie brudną i zamkniętą w sobie Magnusdottir nikt nie pyta o zdanie. Po prostu przenoszą ją z miejsca na miejsce. Gdy nadchodzi zima i Islandię skuwa lód (tu się nieco zdziwiłam, bo zawsze myślałam, że zimy na Islandii są raczej bez mrozu) dziewczyna i jej mimowolni strażnicy zbliżajá się do siebie. Pomaga im w tym opiekun duchowy Agnes, wikariusz Toti.
Zaczyna się opowieść jak ze starej islandzkiej sagi, gdzie natura przeplata się z ludzkim życiem, a zło z dobrem. Niespieszna narracja, nieco irytująca, pozwala skupić się na zagadnieniach znacznie głębszych niż akcja, czy ustalanie prawdy o tym, kto zabił. Jak niespiesznie pada śnieg, tak powoli odsłania się przed nami dusza Agnes, kobiety która od początku była w tym procesie przegraną. I nie pozwoliła nam zapomnieć, że pomimo tego, że wychowała się na Islandii, gdzie żywiołowość ludzi jest znacznie ograniczona, to emocje i namiętności nie są jej obce bardziej niż niejednej żywiołowej Włoszce.
Oczywiście, za każdą chwilę szczęścia trzeba zapłacić. Kiedy ginie ten, w którego ramionach Agnes zaznała szczęścia, to ona musi ponieść karę za swoje, czy nie swoje winy.
Ta książka jest warta uwagi z jeszcze jednego powodu. Jest debiutem młodej Australijki. Poraża zatem z dwóch powodów. Po pierwsze bardzo dobry debiut, po drugie napisała ją osoba, która na stałe mieszka po przeciwnej (do Islandii) stronie kuli ziemskiej. Trzeba mieć wyobraźnię, aby zrozumieć duszę dziewiętnastowiecznej Islandki, gdy samemu mieszka się w słynącej z zupełnie odmiennego klimatu Adelajdzie.
Hannah Kent urodziła się w 1985 roku w Adelajdzie. Jako nastolatka w ramach programu wymiany klubu Rotary odwiedziła Islandię, gdzie pierwszy raz usłyszała historię Agnes Magnúsdóttir. Hannah jest współzałożycielką i zastępcą redaktora naczelnego australijskiego czasopisma literackiego ?Kill Your Darlings? i pisze pracę doktorską na Flinders University. ?Skazana? jest jej pierwszą powieścią.
Hannah Kent, Skazana, Prószyński i S-ka 2013





