Strona główna Recenzje M. Grimes, Przystań Nieszczęsnych Dusz

M. Grimes, Przystań Nieszczęsnych Dusz

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Są dwie pisarki o imieniu Marta, które łączy wspólny mianownik. Obie mają rewelacyjnie wygadanych bohaterów i powieści obu wydał niedawno W.A.B.

Pierwsza z nich to Marta Guzowska i jej antropolog Mario Ybl, a druga to Martha Grimes z Brianem Macalviem. Poza tym panie dzieli właściwie wszystko.

Dzisiaj napiszę o Grimes, Amerykance, która potrafi tworzyć kryminały w starym stylu, co sobie szalenie cenię. Przystań Nieszczęsnych Dusz to niedługa powieść, napisana w sposób, którego nie powstydziłby się żaden dramaturg. Prosta sceneria, wyraziści bohaterowie i dialogi, dialogi, dialogi.

 

 

Grimes nie stosuje się do dyktatu zasady show not tell, która doprowadza wielu pisarzy do słowotoku i pisania historii na minimum 500 stron.  Na dwustu i kilkunastu stronach zawiązuje, przedstawia i zamyka fabułę bogatą jak niejedna powieść rodem ze Skandynawii. Po prostu zamiast opisywać co się komu i kiedy zdarzyło wkłada te historie w usta swoich bohaterów, którzy dzielą się informacjami przy piwie, na ulicy, czy w samochodzie.  Nie brakuje scen zbiorowych, jest sensacja, są trupy, no i jest rewelacyjny Macalvie, który najbardziej przypomina Andrew Dalziela z Dalziel and Pascoe oczywiście w wykonaniu Warrena Clarke?a.

 

Tym razem Macalvie rusza do akcji, gdy niewyjaśniona zbrodnia sprzed lat wydaje się mieć swój ciąg  dalszy. W angielskim domku morderca zadźgał nożem Rosie Mulvanney, a jej kilkuletnia córka Teresa, będąca świadkiem morderstwa, wpada w katatonię. Po latach z więzienia wychodzi oskarżony o zabójstwo przyjaciel Rosie i zaczynają się morderstwa na dzieciach z Devon i okolic. Wszystko wskazuje na to, że zemsta niesłusznie skazanego człowieka będzie spędzać policji sen z oczu. Macalvie ma jednak przeczucie, że nożownik nie zabija z powodów, jakie są mu przypisywane. Tymczasem na horyzoncie pojawia się pewna dziesięcioletnia hrabianka z kolekcją samochodów w garażu. Klimat zagęszcza się, a ja mam wrażenie, że Grimes jest wierną fanką Agathy Christie, która za chwilę wyśle wszystkich do sali kominkowej, aby zbrodniarz sam się przyznał. I jak zawsze, zabójcą okazuje się nie ten, kogo od początku typowałam.

 

Bardzo polecam. Zagadka dla ludzi z wyobraźnią.

Martha Grimes, Przystań Nieszczęsnych Dusz, tłum. Agnieszka Sobolewska, W.A.B. 2013, s.213