Strona główna Recenzje Nesb? na lato czyli ?Łowcy głów? Jo Nesb?

Nesb? na lato czyli ?Łowcy głów? Jo Nesb?

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Po „Karaluchach” to kolejna z  książek Jo Nesb?, które ukazują się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego. Dziś ?Łowcy głów?.

 

Roger Brown jest łowcą głów. Nie, broń Boże, nie australijskim Aborygenem ani Papuasem, takim zwyczajnym łowcą głów, pracującym w agencji rekrutującej kandydatów na wysokie kierownicze stanowiska. Ale w Robercie Brownie nie ma nic zwyczajnego. Po pierwsze, jest najlepszy, może nie na świecie, ale na pewno w Oslo, a dla niego to cały świat. Po drugie, ma przepiękną, mądrą, inteligentną i ? uwaga! ? dobrą żonę. Po trzecie ? ma kompleks Napoleona. Ponieważ, podobnie jak Napoleon, Brown jest niskiego wzrostu (chociaż Napoleon

 

był chyba jeszcze niższy, ale też i czasy były inne), wszystko musi robić najlepiej. Rekomendowani przez niego kandydaci są zawsze zatrudniani na stanowiska, na które kandydują. Żonie kupił wspaniały dom i galerię sztuki, która nie przynosi dochodu. A wbrew temu, co możnaby sobie pomyśleć, najlepszy nawet łowca głów nie zarabia milionów.


 


Robert Brown radzi więc sobie inaczej. Podczas interview kandydatów wyciąga od nich informacje na temat kolekcjonowanych dzieł sztuki, a przy okazji na temat systemów alarmowych w domu i trybu życia całej rodziny. A później Robert Brown, w czasie gdy kandydat odbywa kolejne interview, jego żona jest w pracy, a dzieci w szkole, włamuje się do jego mieszkania i kradnie cenny obraz lub grafikę.

O Boże, myślimy w tym momencie, upadek tego faceta będzie spektakularny.

I rzeczywiście wszystko na to wskazuje. Brown natrafia na kandydata, który nie tylko nie daje się lepić jak plastelina, ale też posiada w domu obraz, który mógłby Browna ustawić do końca życia ? zaginione dzieło Rembrandta. Czytelnik ma wszelkie prawo spodziewać się, że Brown wpadnie już przy próbie kradzieży. Ale włamanie i wyniesienie Rembrandta sprawia Brownowi mniej więcej tyle trudności, co zjedzenie bułki grubo posmarowanej masłem. Schody zaczynają się potem?

O tym, że Nesb? jest pisarzem znakomitym, nikogo przekonywać nie trzeba, a żeby zliczyć tych, którzy nie są fanami serii o Harrym Hole?u nie potrzeba zapewne nawet dwóch rąk. Ale ?Łowcy głów? to książka nieco inna od tych, do których Nesb? nas przyzwyczaił. Bardziej dynamiczna, mniej mroczna (chwilami wręcz przezabawna). Nie jest to też klasyczny kryminał, a właściwie wcale nie jest to kryminał. I, w odróżnieniu od innych książek Nesb?, kończy się dobrze, a właściwie lepiej. Zakończenie mnie zaskoczyło, i nie chodzi tylko to, kto ostatecznie stanął po stronie Roberta Browna, a kto przeciwko niemu. Zaskoczyło mnie, że jego upadek był jednak mniej spektakularny niż początkowo przypuszczałam. I dotyczył innej dziedziny życia.

 

Polecamy Jo Nesb? na wakacje!

 

?Łowców głów? przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dolnośląskiego