Strona główna Recenzje S. Hayes, Dopóki cię nie zdobędę

S. Hayes, Dopóki cię nie zdobędę

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Powieści kryminalnych z kobietami w ciąży nie ma zbyt wiele. Po prostu przyszłe mamy są pod szczególną ochroną i mało który pisarz odważy się wplątać kobietę z maluszkiem pod sercem w kryminalną intrygę. A szkoda, bo kobieta w ciąży to idealna kandydatka na bohaterkę kryminałów. Może wszystko, bo wiadomo – rządzą nią hormony.

 

Samanta Hayes napisała powieść, która porusza problem samotności kobiet w związku. Nasza bohaterka (Carol) jest żoną marynarza, który na dodatek służy na jednostce wojskowej. Ale nawet gdy jest blisko nie zna swojej żony. Nie wie jak wygląda podczas ciąży, co jest kluczowe dla tej historii. Aby jeszcze bardziej osamotnić kobietę, autorka wysyła jej męża na łódź podwodną. Oddalony o tysiące kilometrów (zanurza się gdzieś w okolicach południowych Włoch) bohater zapewnia swojej ciężarnej żonie miłą opiekunkę do spodziewanego dziecka, a także do dwóch małych chłopców – bliźniaków, których ma z poprzedniego związku. Baby sitter o imieniu Zoe ( a może nie Zoe) ma najlepsze kwalifikacje, ale coś w niej przeraża. A to jest zbyt wścibska, a to patrzy dziwnie, a to ukrywa w swoich rzeczach zdjęcia, które mogą zaniepokoić. Tymczasem w okolicy ktoś brutalnie rozpruwa kobiety w ciąży.

 

Samanta Hayes to niezwykle ciekawa powieściopisarka. Właśnie kilka dni temu zakończył się festiwal w Harrogate, gdzie autorka promowała powieść. Swoje uwagi zawarła w blogu: 

http://www.samhayes.co.uk/#blog,

który ukazuje ją jako skromną, spokojną i niezwykle zdecydowaną w działaniu pisarkę. Jak zaznacza na swojej stronie: pisać chciała od zawsze i uważa, że powinna dziennie przelewać na papier miniumum 1000 słów. Jak na kobietę, która wydała 5 książek to naprawdę wysokie wymagania. Ale chociaż Sam nie należy nawet do pierwszej 20 najlepiej sprzedających się bestellerów Amazona, to „Dopóki cię nie zdobędę” potrafi podnieść adrenalinę. Doskonały warsztat i precyzję w pisaniu widać w tej książce jak na dłoni. Żadnych przypadków, wodzenie czytelnika za nos opanowane do perfekcji, stres przy czytaniu i wszystko, co możecie sobie tylko wyobrazić. Klasyczny psychothriller, gdzie bohaterka skazana jest na potworne niebezpieczeństwo a zabójca oplata ją jak pająk ofiarę i izoluje od świata. Strach, groza i złość. „Dopóki cię nie zdobędę” to thriller psychologiczny, którego fabuła bazuje na konflikcie pomiędzy głównymi bohaterami. A raczej bohaterkami, bo napięcie rozgrywa się na linii Carol i Zoe.

Nie bez powodu, prawa autorskie do tej powieści oryginalnie należą do Random House, największego anglojęzycznego wydawnictwa, które ma na swoim koncie takie sukcesy jak powieści Dana Browna. Jak widać, Samanta Hayes jest wśród najlepszych.

Okładkę do powieści zaprojektował mój ulubieniec, Mariusz Banachowicz, ale to tłumaczce – pani Moltzan-Małkowskiej należy się medal za tekst. W porównaniu w tekstem oryginalnym dokonała olbrzymiej pracy. Nic nie uroniła w koszmarnego klimatu, w jakim stworzono tę historię.

Chciałabym napisać, że to powieść, którą każdy powinien tego lata przeczytać. Ale obawiam się odpowiedzialności za tę zachętę. Książka może naprawdę wywołać palpitacje. Jesteście na to gotowi? 

 

Powieść wydało wydawnictwo Prószyński i S-ka, tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska