Strona główna Recenzje K. Kuhn, Zimowy morderca

K. Kuhn, Zimowy morderca

0
PODZIEL SIĘ

Krystyna Kuhn, Zimowy morderca
Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Zimowego mordercę przeczytałam w czasie, gdy u nas temperatura za oknem z trudem dosięgała 0 stopni. Choć obecnie trudno w to uwierzyć, klimat powieści udzielił mi się bardzo skłaniając do rozmyślań, czy szerokość geograficzna może decydować o poczuciu sprawiedliwości i prawie do wymierzania kary. Bo to o tym jest ta powieść. O zbrodni i o karze, która musi zostać wymierzona, aby winni mogli doczekać odkupienia.

Pewnego zimowego wieczoru w Frankfurcie (tak, tak, nie w Sztokholmie i nie w Oslo) zostaje zamordowana stara kobieta. Zbrodnia to nietypowa, 

bowiem staruszka jest bogata, znana i na pewno nie można o niej powiedzieć, że ma słaby charakter. Ktoś łamie jej kości i pozostawia na mrozie na pewną śmierć.

Zanim jej córka zdąży się o tym dowiedzieć, spod domu zostaje uprowadzony mały wnuczek Henrietty. Porywacz nie chce pieniędzy, tylko zaczyna prowadzić upiorną grę z rodziną, na posłańca wybierając sobie zakompleksionego i szpetnego (gratulacje dla Kuhn, każdy mężczyzna w tej książce to łajdak, albo chociaż z nadwagą) dziennikarza Josta.

 

 

Co mogłoby być dalej, łatwo się domyślić, ale tym razem w historię wplątuje nam się przeszłość. Henrietta i jej firma to podejrzany moralnie biznes, który dorabiał się fortuny na robotnikach przymusowych z Polski. Ponadto podczas wojny w samym domu Winklerów pojawia się uprowadzona z Polski Zofia Lisowska. Jaką rolę odegrała w historii tej rodziny? Dlaczego córka Henrietty Denise nienawidzi matki i czyje było dziecko, które urodziny się w tamtych latach w Rzeszy?
Do rozwikłania tych zagadek Kuhn wysyła Miriam Singer, prokurator o przydomku Żelazna Dama, która rusza za Denise ratującą swoje dziecko. Kto i dlaczego je porwał stało się dla mnie jasne już w połowie powieści, ale sposób, w jaki zostało to pokazane, wart jest poświęcenia książce uwagi aż do jej ostatniej strony.
No, może poza jednym wątkiem, pożegnaniem z Jostem. Przez 300 stron powieści zdążyłam już przywyknąć do jego żałosnych prób bycia wielkim i rozstanie z tym bohaterem nieco mnie rozczarowało. Liczyłam na ostrą scenę ze zmiażdżeniem go w tle.

Konstrukcja książki to współczesność przeplatana z narracyjnymi wspomnieniami z czasów wojny. Co ciekawe, nie opóźnia to akcji ale dodaje jej wartkości. Jednoznaczne potępienie faszyzmu, a przede wszystkim schizofrenii u tych Niemców, którzy uważają, że nazizm to jedno a Niemcy to co innego, wprowadza do powieści wątek refleksji nad polityką i jej wpływami na losy świata. W zestawieniu z osobistą klęską współczesnych ludzi biznesu wydaje się to znaczące.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Zimowy morderca to tytuł nowego kryminał autorstwa Krystyny Kuhn. Dotychczas ukazały się Gra i Katastrofa.