Strona główna Recenzje Ignatio del Valle, Czas obcych władców

Ignatio del Valle, Czas obcych władców

0
PODZIEL SIĘ

Ignacio del Valle, Czas obcych władców

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Wyobraźcie sobie, że jesteście w obcym kraju, pośród wrogich sobie ludzi. Jest minus trzydzieści stopni Celsjusza, wszystko wokół zamarza, a wam właśnie skończyła się kawa. Jakby tego było za mało, ktoś morduje kumpla z kompanii i na jego ciele ryje nożem pseudoreligijne ostrzeżenie.

W takiej to scenerii Arturo Andrada, niczym w dantejskim kręgu piekielnym, gdzie dusze toną w lodzie, zdegradowany żołnierz hiszpańskiej armii otrzymuje zadanie, aby odnaleźć mordercę. Jest 1943 rok, a Andrada, Hiszpan, spędza właśnie czas walcząc u boku nazistowskiej armii w okolicach Leningradu.

 

 

 

Rzeczywistość, którą rozpościera przed naszymi oczami del Valle jest równie surrealistyczna, jak pierwsza scena z tej powieści. Dwadzieścia zmarzniętych koni na rzece, a pomiędzy nimi trup, pierwszy z serii zamordowanych przez miłośnika religijnych wierszyków dla dzieci. Zanim Andrada go odnajdzie, wiele się jeszcze wydarzy.

Czytając tę powieść miałam wrażenie, że wrócił czas dawnej powieści. To jakby Czarodziejska góra Manna. Niby nic się nie dzieje, wiele czynności powtarza się w zaklętym kręgu rytmiczności zdarzeń a czas i przestrzeń zastygają wraz ze spadającą temperaturą. A jednak pośród tej monotonii del Valle znajduje pretekst do mówienia o rzeczach najważniejszych. Poucza nas, nieco na starotestamentowy sposób, że ci, którzy chcieli tworzyć nowy świat są jeszcze straszniejsi od władców, których usiłują pokonać. Zemsta po latach, wyjątkowo absurdalna, bo dokonywana w warunkach wojennej zawieruchy jest chybiona, a wina nie jest pochodną zbrodni, ale wymierzanej kary. I jedyne, co nas może ocalić, to niewinność, rozumiana na sposób, w jaki autor przedstawia dziecko.

Del Valle nie oszczędzał w środkach. Zamieścił w powieści masońskie rytuały, rozważania o słuszności wojny domowej w Hiszpanii i dywagacje o wyższości pożądania nad miłością. Dodają one nieco pikanterii powieści, ale nawet bez tych dodatków Czas obcych władców to książka, od której nie sposób się oderwać. Nie dla rozwiązania, ale dla nastroju, który udało się dzięki niej osiągnąć. I choć żaden z typowanych przeze mnie bohaterów nie okazał się zabójcą, a miłosne perypetie Andrady wydawały się nieco zbędne, to przyznam, że nie te dwa żelazne motywy powieści sensacyjnej są kluczem do sukcesu powieści. Ta książka jest jak podróż w czasie. Do innego świata, którego nikt z Europejczyków nigdy nie pojmie, ale którym wielu z nas na pewno się zachwyci.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Noir sur Blanc. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki autora.