Recenzja Marty Guzowskiej
Kupcie! Odżałujcie pięćdziesiąt zeta i kupcie. Warto.
Właściwie po tych trzech zdaniach mogłabym już skończyć recenzje najnowszej powieści polskiego szpiega V.V. Severskiego ?Niewierni?. Jakiś czas temu relacjonowałam tu jego pierwsza książkę. Druga jest jeszcze lepsza.

Akcja ?Niewiernych? jest o jedno oczko bardziej skomplikowana niż ?Nielegalnych?, bo oprócz szpiegów i agentów wywiadów z Rosji, Polski, Szwecji, Anglii, Irlandii, itd., itd. dochodzi jeszcze Al?Kaida. A właściwie nie tyle Al?Kaida sensu stricte, co ponadpaństwowa wirtualna organizacja założona przez muzułmanina pochodzenia polskiego, który walczy nie tyle o dominację islamu nad światem, co o ideały, do których śmiało może się przyznać każdy człowiek, niezależnie od wyznania. Jakby mało było muzułmanów, mamy też szpiegów z Korei Północnej. A Rosjanin Jagan ciągle poszukuje rodzeństwa Bogajewów, Czeczenów, którzy kiedyś odebrali mu dumę, godność i nóż z dedykacją od samego Putina.
Podobnie jak w ?Nielegalnych? także tutaj najbardziej chyba są fascynujące czynności operacyjne agencji wywiadowczych. Jak zdobyć dane szpiega? Jak namierzyć jego komórkę? Jak nie dać się namierzyć samemu? Jak nawiązać kontakt, żeby nie wychwyciły tego inne służby wywiadowcze?
Akcja ?Niewiernych? skacze od Sany po Londyn, zahaczając po drodze o Sztokholm, Moskwę, Warszawę, Czeczenię, kilka miejscowości na Litwie i Dublin (Panie Autorze, czy to możliwe, żeby rosyjski nielegał, człowiek bądź co bądź doskonale przygotowany do swojej roli, nie wiedział, co to jest Bloomsday?). Zastanawiam się, czy Severski sam, w swoich akcjach wywiadowczych, odwiedził kiedykolwiek Sanę i Grozny. Jego opisy tych miejsc są skąpe, co nie znaczy mało sugestywne: czytelnik może sam sobie wiele dopowiedzieć, a to wszak największa zaleta dobrych powieści. Bo w Londynie był z pewnością i bardzo to miasto lubi.
Na koniec muszę się jednak tradycyjnie przyczepić do ilości stron. Jak twierdzi Stephen King (często tu cytowany, ale kogo mam cytować, jeśli nie autora, który zarobił miliony na swojej prozie) twierdzi, że nie ma takiej powieści, która nie zyskałaby na skróceniu o 10, a jeszcze lepiej o 15 procent (chociaż to, co sam ostatnio zrobił z ?Dallas ?63? woła o pomstę do nieba). Zasada ta na pewno doskonale sprawdziłaby się w przypadku powieści Severskiego, skondensowana akcja jeszcze bardziej trzymałaby w napięciu.
Severski, nawet z dłużyznami, to jeden z najciekawszych polskich autorów sensacyjnych. Podobno jego cykl to trylogia, czekam na trzecią część!
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.





