Strona główna Recenzje Mistrzostwo świata czyli ?Twój cień? Jeffery?ego Deavera

Mistrzostwo świata czyli ?Twój cień? Jeffery?ego Deavera

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

Nigdy nie zapomnę pierwszej powieści Jeffery?ego Deavera, która wzięłam do ręki wieki temu. Nie byłam jeszcze wtedy Zbrodniczą Siostrzyczką i nie miałam pojęcia, co to za autor. Czekała mnie długa i nużąca podróż z przesiadką, więc przyjaciele wcisnęli mi do torby ?Tańczącego trumniarza?. Okładka tamtego wydania nie zachęcała, plakaty horrorów klasy B są mniej kiczowate, ale ? pomyślałam ? może to rzeczywiście idealna lektura na taka długą drogę.

Wsiąkłam od pierwszej strony, omal nie przegapiłam przesiadki. I od tego czasu wyciągam ręce po każdą powieść Deavera.




Jestem wielbicielką szczególnie niepełnosprawnego detektywa Rhyme?a i jego partnerki Sachs, więc dobra wiadomość dla tych, który też ich lubią: chociaż jedna z najnowszych powieści Deavera ?Twój cień? nie jest właściwie o nich, pojawiają się na chwilę na kartach tej książki.

 

Główna bohaterka ?Twojego cienia? Kathryn Dance jest z zawodu policjantką, a prywatnie wielbicielką muzyki folk we wszystkich jej odmianach. Kathryn wzięła kilka dni urlopu i planuje wyszukać i nagrać jakieś fajne ?garażowe? kapele. A oprócz tego wybiera się na koncert Kayleigh Towne. Problem w tym, że Kayleigh ma stalkera. A ten nie ogranicza się do łażenia za nią i wpatrywania się w jej piękne oczy. Najpierw okrutną śmiercią ginie jeden z techników zespołu Kayleigh. Wkrótce potem niebezpieczeństwo zaczyna zagrażać innym osobom z jej otoczenia?

Nikt tak jak Deaver (piszę to z ręką na sercu) nie potrafi oddać atmosfery grozy, zacieśniającej się pętli i tykającego zegara. Po lekturze ?Twojego cienia? zaczęłam nadsłuchiwać, czy nikt nie wchodzi za mną na schodach i częściej oglądać się na ulicy. Ten stan utrzymywał się, na szczęście, tylko parę dni, ale zachwyt nad prozą Deavera trwa do dziś.

Drugą rzeczą, która uwielbiam u Deavera, są zwroty akcji. Kiedy już jesteśmy pewni, że sprawcą jest X, podejrzenie pada na Y. Kiedy gotowi jesteśmy postawić spora sumkę na Y, odkrywamy, że równie dobrze mógł to zrobić Z. Kiedy już wiemy na pewno, że to Z, okazuje się, że to X. A do końca powieści zostało jeszcze 50 stron?

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S?ka, do którego z tego miejsca apeluję: dajcie nam jeszcze więcej Deavera!