Strona główna Recenzje J.K. Rowling, Trafny wybór

J.K. Rowling, Trafny wybór

0
PODZIEL SIĘ

 

J. K. Rowling, trafny wybór. Recenzja

Adrianna Michalewska

 

Jak chyba wszyscy, którzy wiele godzin spędzili śledząc losy Harrego Pottera, zastanawiałam się, jaką historię opowie nam J. K. Rowling w swojej książce „Trafny wybór”. Opatrzona uwagami, że to książka dla dorosłych mogłaby wydawać się wszystkim, tylko nie bajką. I rzeczywiście. Świat tu przedstawiony przypomina thriller. Choć nie ma w nim upiorów, to jest groza.

 

 

Kiedy Balzak pisał Komedię ludzką (130 utworów, 2000 postaci) stworzył kanon, który może stanowić wzór dla tych, którzy pokuszą się aby przedstawić ludzi, którymi w życiu rządzi chęć zdobycia władzy, albo majątku. Ci inni, którzy wypadają poza margines bezwzględnej walki o dobra doczesne, stają się ofiarami, a często ofermami, dla których nie ma w naszej rzeczywistości miejsca. Dlatego mało kto ich żałuje i dostrzega w nich ludzi zdolnych czuć, cierpieć i co najważniejsze – marzyć.

Mała miejscowość gdzieś w Wielkiej Brytanii. Tuż przed uroczystym obiadem z okazji kolejnej rocznicy ślubu umiera nagle Barry Fairbrother. Znany w miasteczku społecznik, polityk, człowiek o nieskazitelnej opinii, ojciec, mąż i wzór do naśladowania.

Zaskoczeni mieszkańcy nareszcie mają o czym mówić, a wielu także dziękuje za cud, bo Faibrother, mając niewiele ponad czterdzieści lat, zwalnia miejsce w lokalnym magistracie. Cud i przepustka do kariery dla tych, którzy bardzo chcieliby się tam znaleźć. Barry nie żyje, więc można marzyć.

Jak łatwo się domyślamy, w uroczym i sielskim Pagford nie wszystko jest tak cukierkowe, jak można sobie wyobrazić. Ludzie wszak są tacy sami pod każdym niebem i tak samo chętnie biją żony, kłamią, kradną, biorą narkotyki i plotkują. Od badań Balzaka nic się nie zmieniło i nie ma pewnie nadziei, że będzie inaczej. Jak pokazuje Rowling, czasem tylko jakaś puszczalska córka prostytutki, dziewczyna o wrażliwej naturze pełna marzeń o lepszym życiu może liczyć na to, że ktoś pokroju Fairbrothera spróbuje jej pomóc. Nawet, jeśli inni porządni obywatele uważają to za niedopuszczalne.

J.K. Rowling otrzymała za tę książkę 3000 000 funtów zaliczki. Spodziewam się, że to stendhalowskie zwierciadło przechadzające się po gościńcu Wielkiej Brytanii odbija niektóre widoki, którym nijak do małych kamiennych domków i kwiatów w donicach, których kolor ustala się na corocznych posiedzeniach rady miejskiej. A jednak pisarka zaryzykowała. Czy nadal będzie uwielbiana w UK, a raczej na jej prowincji. Trzymajmy kciuki.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa ZNAK.