M. Fitoussi, Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno
Recenzja Adrianny Michalewskiej
Ta biografia to naprawdę ładna historia o kobiecie, której marzenia stały się rzeczywistością. Mała Chaja Rubinstein, filigranowa dziewczyna mierząca 147 cm wzrostu dorasta na krakowskim Kazimierzu przy ulicy Szerokiej 14. Patrzy na ojca marzyciela niezdolnego utrzymać rodzinę i na swoich 7 sióstr, z których każda ma szansę na zostanie żoną szanowanego rzeźnika, czy sprzedawcy płótna. Ale Chaja chce czegoś więcej. Pragnie piękna. I jest gotowa za to pragnienie zapłacić najwyższą cenę. Poświęca temu życie.

Świat Heleny Rubinstein to ciasny, nieco śmierdzący cebulą, nieco grottgerowski świat biednych Żydów, którzy są przywiązani do tradycji, w której nie mieści się ambitna, gotowa do pracy ponad siły niezamężna kobieta. Dla takiej oferta jest tylko jedna: małżeństwo. Ale panna Rubinstein nie ma ochoty na niańczenie dzieci i lepienie chały. Opuszcza dom i jedzie w świat. Najpierw do Wiednia, kolejno do Australii, a potem do Londynu. W ciągu 10 lat buduje swoje imperium, w którym miliony dolarów i stosy kamieni szlachetnych stają się jej najwierniejszymi przyjaciółmi. Bo tych żywych dobiera sobie kierując się intuicją i oceną ich przydatności w tworzeniu świata urody made in HR.
Zanim umrze w 1965 roku, zdąży już opanować Nowy i Stary Świat, zadebiutować na giełdzie, fachowo ograć Lehman Brothers (dziś nazywa się to wrogim przejęciem), utracić wszystko w Europie podczas wojny, odbudować swój świat i żyć w taki sposób, jakby miała swoim istnieniem wypełnić kilka żywotów. Z jednej strony twarda i bezwzględna, z drugiej pomocna i zawsze życzliwa, nieustannie myśląca o rodzinie. Skąpa i rozrzutna. Miłośniczka pereł i przesadnie wielkiej biżuterii i amatorka wyszukanej elegancji Coco Chanel.
Mówiła wieloma językami, żadnym poprawnie. Kochała i godziła się na zdrady, choć sama nieustannie zdradzała swoich bliskich, przedkładając nad nich pracę do utraty tchu. Łakoma i odchudzająca się, ambitna i przerażona widmem zapamiętanej z dzieciństwa biedy. Jaka była Madame?
Była wyjątkowa.
Książka M. Fitoussi to biografia, w której fakty przeplatają się z romantyzmem. Dowiemy się z niej m.in. kto wymyślił tusz do rzęs i jak nazywał się naprawdę Max Factor. Poznamy tajemnicę sukcesu HR, której pierwszy krem, prezent od matki na daleką drogę do Australii, był jedynym jej posagiem. Zajrzymy do sześćdziesięciopokojowego mieszkania Heleny w Paryżu i posłuchamy opowieści o tym, jak nie lubiła dawać podwyżek. Ale mimo wszystkich jej wad, nie można jej odmówić jednego. Helena Rubinstein nie tylko wymyśliła piękno. Ona dała wszystkim kobietom prawo do piękna. Jak już nie masz na buty to kup sobie szminkę, tak mogłaby brzmieć jej dewiza. W dzisiejszych czasach jak znalazł.
Za książkę dziękuję wydawnictwu MUZA, które zadbało także o piękne wydanie biografii.





