Z Joanną Marat, autorką powieści ?Grzechy Joanny? rozmawia Adrianna Michalewska
Napisałaś powieść? Dlaczego?
Napisałam powieść, ponieważ chciałam zmierzyć się z kilkoma tematami, które są dla mnie ważne. Przede wszystkim interesują mnie historie rodzinne, te różne niedopowiedziane, często zatajane bolesne sprawy. Rodzinne tajemnice, historie ludzi, naszych bliskich, których znamy tylko ze strzępków relacji, z fotografii, z nielicznych ocalałych dokumentów, które ktoś w czasie wojny przechował pod podłogą. Chciałam też opowiedzieć o toksycznej relacji matki i córki, w dość ekstremalnej konfiguracji,
Z Joanną Marat, autorką powieści ?Grzechy Joanny? rozmawia Adrianna Michalewska
Napisałaś powieść? Dlaczego?
Napisałam powieść, ponieważ chciałam zmierzyć się z kilkoma tematami, które są dla mnie ważne. Przede wszystkim interesują mnie historie rodzinne, te różne niedopowiedziane, często zatajane bolesne sprawy. Rodzinne tajemnice, historie ludzi, naszych bliskich, których znamy tylko ze strzępków relacji, z fotografii, z nielicznych ocalałych dokumentów, które ktoś w czasie wojny przechował pod podłogą. Chciałam też opowiedzieć o toksycznej relacji matki i córki, w dość ekstremalnej konfiguracji,
takiej mianowicie, że matka jest chora na schizofrenię, a córka nie potrafi się z tym uporać i ucieka przed matką, a w konsekwencji przed życiem w jakiś wyimaginowany świat. Tym światem jest historia średniowiecza ?mediewistyka.
Czyli o tym jest ta powieść? Historie rodzinne i wielka Historia w tle?
Joanna bada stare dokumenty i na ich podstawie rekonstruuje fakty z przeszłości, poznaje przede wszystkim mentalność ludzi w średniowieczu. Grube rogowe okulary i dość komfortowa pozycja naukowca odgradzają ją od niewygodnego świata i od bolesnej historii jej własnej rodziny, którą powinna zbadać i opisać. Ale tego nie robi. Dlaczego? Moim zdaniem dlatego, że trauma, której doznali jej rodzice w czasie wojny i w czasach powojennych, przenosi się na Joannę. Fachowcy nazywają to syndromem drugiego pokolenia, stąd ta bezradność Joanny, jej ciągłe wahania i pewien rodzaj infantylizmu.

Zapowiada się naprawdę ciekawie. A zdradź nam kilka faktów z Twojego warsztatu. Jak Ci się pisało? Co było najtrudniejsze? Jakiego błędu już na pewno nie popełnisz przy kolejnej powieści?
Pisałam z przerwami i zrywami. I pisało mi się łatwo, a czasem bardzo ciężko. Najtrudniejsza była końcówka, kiedy musiałam to wszystko spiąć i pozaplatać ? historię Joanny i historię matki, które rozgrywają się osobno, w różnych planach czasowych, ponieważ Joanna żyje w świecie współczesnym, romansuje z podstarzałym lowelasem , podejmuje nową pracę i podróżuje, natomiast matkę otacza jej prywatny świat urojeń, który przeplata się z jej wspomnieniami, dzięki którym poznajemy jej własną historię.
Błędy przy pisaniu? Z pewne mnóstwo ich popełniłam. Niektóre już teraz widzę, inne pewnie zobaczę za jakiś czas. Nikt nie jest doskonały z wyjątkiem stuprocentowych grafomanów, a do tej kategorii, mam nadzieję nie należę.
Myślę, że w przyszłości postaram się nieco inaczej ustawić główną bohaterkę. Wprawdzie nie chcę , żeby to była kolejna sympatyczna dziewczyna z sąsiedztwa, ale postaram się, by miała mniej dziwactw i dawała się lubić, chociaż wolałabym, żeby na świat i oczywiście na siebie samą patrzyła z dystansu i raczej krytycznym okiem. Natomiast Joanna jest bohaterką, której nie można zrozumieć, jeśli się nie zrozumie historii jej matki, która przeżyła koszmar ukrywania się podczas wojny, widziała śmierć swojej matki, a po wojnie doświadczyła przemocy i gwałtu. Joanna odcinając się od matki w bardzo bolesny sposób jest z nią tożsama. Widzę po recenzjach blogerek, że moja Joanna budzi niechęć, sprzeciw, a nawet agresję. Młode dziewczyny zarzucają jej, że jest infantylna w tak poważnym wieku. A cóż to jest za wiek – czterdziestka? Balzakowski? Przecież granice wieku się przesuwają, ponieważ żyjemy dłużej, i dzięki temu mamy szansę nie tylko na dłuższą, starość, ale przede wszystkim na dłuższą młodość. Przynajmniej niektórzy z nas. Ci którzy czytają z całą pewnością tak.
To wiemy już wiele o powieści. A teraz słowo o Tobie. Kim jest Joanna Marat? Ile Joanny jest w Grzechach Joanny?
Joanna Marat jest dojrzałą kobietą i początkującą pisarką, a z powieściową Joanną ma tyle wspólnego, że również nosi okulary i wychowała się w Warszawie. Więc dobrze zna te wszystkie miejsca, które opisuje. Teraz jednak mieszka i pracuje w Gdańsku. I może właśnie dlatego poczuła potrzebę powrotu do miejsc i do spraw, które ma dawno za sobą.
Nie było Ci lekko. Ale nie zniechęcasz się? Będziesz pisała dalej?
Piszę dalej. Nie zrażam się opiniami blogerek, raczej szukam w nich inspiracji, żeby to i owo poprawić w moim pisaniu, zarówno w warstwie fabularnej, jak i warsztatowej. Od jakiegoś czasu chodzi za mną taka opowieść rodzinna rozgrywająca się w powojennym Gdańsku. Mam bohaterów, a nawet dość obszerne szkice do tej powieści. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Przypuszczam, że sporo pracy i wiele nieprzespanych nocy, ponieważ czas na pisanie mam głownie wieczorami i w nocy. W każdym razie staram się teraz do pracy siadać codziennie, być bardziej systematyczna, co czasem kłóci się z natchnieniem, a raczej z jego brakiem.
Joanno, a czym jest dla Ciebie miłość? Czy Twoja powieść jest o miłości?
Miłość to trudny temat wbrew pozorom i trochę bałabym się z nim mierzyć. Moja książka jest reklamowana przez wydawcę jako romans pełen namiętnych scen (a w domyśle tak zwanych momentów) . Nie dziwię się wydawcy ? książki tego typu po prostu nieźle się sprzedają, chociaż sama nie czytuję romansów, nie licząc ?Wichrowych wzgórz? i zapewne jeszcze kilku innych pozycji należących do klasyki gatunku. Moja powieść jest nie o miłości, lecz o internetowym, a później realnym zauroczeniu. Joanna traktuje swojego internetowego rozmówcę trochę jak terapeutę, wierzy, że ta znajomość będzie stanowiła w jej życiu przełom. Jak widać wiara czyni cuda, bo Joanna rzeczywiście powoli się zmienia, wyłazi ze swojej skorupy, zaczyna działać i myśleć inaczej, ale dzieje się to dopiero wtedy, gdy Xawery ja zostawia. W powieści jest wątek znajomości internetowej i przejścia do realu. To bardziej mnie interesowało, ponieważ bohaterowie muszą zmierzyć się ze swoją fizycznością, a nie jest to łatwe. Przecież romansując w Internecie tak naprawdę kupuje się kota w worku, poznaje się ludzi, na których najprawdopodobniej w realnym życiu nie zwróciłoby się uwagi. I takie znajomości najczęściej kończą się fiaskiem. Czy tak jest w przypadku moich bohaterów? Nie do końca. Chociaż Xawery znika nie podając właściwie żadnej przyczyny. Ale potem okazuje się, że to nie jest jeszcze definitywny koniec. Chciałabym tu zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, ludzie tacy jak Xawery, ze sporym bagażem lat i doświadczeń raczej nie zakochują się tak łatwo, o ile w ogóle.
Na zakończenie powiedz, co powiedziałabyś początkującemu pisarzowi, który zapytałby Cię, czy warto wydawać w Polsce?
Sama jestem początkującą pisarką i mówię sobie, że może kiedyś uda mi się napisać książkę, która naprawdę zainteresuje czytelników, zwłaszcza tych, na których mi zależy. Nie jest łatwo wydać pierwszą książkę, pewnie drugą też nie, no chyba, że się napisze bestseller. Co do mnie to przyznam, że bestsellerowych zamierzeń nie mam, ale chciałabym pisać po prostu ciekawe książki.
Dziękuję Ci za wywiad. Czekamy na Twoje kolejne powieści.





