Co „kryminalistka” nosi w torebce? Zapytaliśmy o to najlepsze polskie pisarki kryminałów. Przez całe lato, co tydzień, będziemy Wam zdradzać ich sekrety. Dzisiaj o zawartości swojej kryminalnej torebki opowiada Joanna Marat, autorka „Monogramu”.

Załączam moją „kryminalną torbę” wraz z codzienną zawartością. Jak widać nie noszę w niej kosmetyczki, tylko mini flakonik wody toaletowej. Zdradzę, że to Hermes du Jour mój nowy hit. Nie wyjęłam mojej oldskulowej komórki z dużą klawiaturą, żeby nie wzbudzać śmichów chichów miłośników smartfonów. A poza tym jest czerwony portfel, bo rzekomo z czerwonego pieniądze nie uciekają tak szybko (póki co nie zauważyłam, żeby ten przesąd zadziałał w przypadku mojego portfela). Jest jeszcze futerał na okulary. I wreszcie to, co najważniejsze, czyli zakładka do książki z sentencjami Winstona Churchilla – było nie było laureata literackiego Nobla, no i książka. Torba musi być duża, bo cierpię na nieuleczalny syndrom podczytywacza. Wszędzie podczytuję, jak nie ma czasu na normalne czytanie. A ta książka ściśle wiąże się z powieścią, którą właśnie piszę. To Gdańsk. Biografia miasta. Podczytuję to, bo piszę o Gdańsku.






