Recenzja Agnieszki Krawczyk
„Królową Śniegu” Anny Klejzerowicz przeczytałam już klika dni temu, ale musiałam sobie przemyśleć tekst tej opinii. Zawsze tak mam w przypadku pozycji, które są czymś więcej niż tylko kryminałami. A tak się składa, że wkrótce będzie o kolejnym takim, czyli „Księgobójcy” Mai Wolny (acz nie uprzedzajmy faktów).
Klejzerowicz przyzwyczaiła nas do tego, że jej książki rozsadzają ramy pop-litu, nie mieszcząc się gatunkowo w kryminale. Jest to jedna z tych autorek na naszym rynku, która konsekwentnie uprawia synkretyzm. „Królowa Śniegu” jest więc po trosze baśnią, powieścią społeczną, obyczajową, psychologiczną, romansem i kryminałem – rzecz jasna. To mieszanie gatunków jest przy tym starannie wymierzone, i co za tym idzie – zaplanowane.
Punktem wyjścia, co zresztą sugeruje tytuł, jest popularna baśń Andersena. Któż jej nie zna? Królowa Śniegu zaczarowała małego Kaja, sprawiając, że zobojętniał mu świat i nie potrafił kochać. Na ratunek Kajowi pospieszyła wierna Gerda, która dzięki odwadze i pomocy przypadkowych towarzyszy podróży nie tylko odnalazła przyjaciela, ale zdołała pokonać zły czar.
Wiele do powiedzenia o tej baśni miałby Władimir Propp z jego „Morfologią bajki”, a także teoria psychoanalizy, gdzie Królowa Śniegu kojarzona jest z niespełnieniem erotycznym, zimną kobietą (a przeżycie erotyczne wiązane jest ze śmiercią – patrz esej Grażyny Lasoń-Kochańskiej GENDER, QUEER I DORASTANIE – BAŚNIE HANSA CHRISTIANA ANDERSENA link TUTAJ) My jednak przyjrzyjmy się fabule powieści Anny Klejzerowicz.
Felicja Stefańska, dziennikarka z Gdańska zostaje rzecznikiem prasowym w niewielkim Kryszewie, na peryferiach Trójmiasta. Pracę załatwiła jej koleżanka, radna tej gminy, Greta Pazik. Do zadań Felicji należy między innymi prowadzenie lokalnej gazety i informowanie o miejscowych wydarzeniach. Zima tego roku jest surowa i dochodzi do kilku niewyjaśnionych zamarznięć. Wszystkie ofiary są pod wpływem alkoholu, ale ludzie zaczynają szeptać o klątwie i o Królowej Śniegu, która zabiera nieszczęśników. Felicja zamierza sprawdzić te plotki i niespodziewanie trafia na ślad tajemnicy sprzed lat oraz na mur milczenia i skrywanych od dawna uraz.
Klejzerowicz snuje przed oczyma czytelników mroczną i zawikłaną baśń. Jej bohaterowie nie są piękni, a ich historia jest bardziej straszna niż pouczająca. Mimo to opowieść ma charakter moralitetu, bo wyciągamy z niego wnioski.
Wreszcie też wykluczeni, tzw. „sieroty po PRL”, mieszkańcy dawnych PGR-ów, chłopo-robotniczych osiedli na obrzeżach wielkich miast doczekali się analizy w powieści popularnej o takim charakterze. Bo Anna Klejzerowicz nie szczędzi nam drobiazgowego opisu patologii. Felicja, prowadząc swoje śledztwo, zagląda do zapomnianych osad i na opuszczone podwórka, widzi zasmarkane dzieci i pijane matki. Próbuje „coś z tym zrobić”, ale odpowiedzialne za programy społeczne instytucje rozkładają ręce: pomagamy, jak możemy, bardziej się nie da. Czytelnik ma jednak nieodparte wrażenie, że to tylko przykrywanie niewygodnego problemu, z którym władze zwyczajnie sobie nie radzą. Bieda rodzi frustrację, nienawiść. O tym też jest ta książka – o narastaniu niechęci wobec innych: odmiennie myślących, biedniejszych, nie radzących sobie, dziwnych.
Baśń Andersena o lustrze, które diabły niosły do nieba, by pokazać Panu Bogu wykrzywiony świat, a lustro stłukło się po drodze i odłamki powpadały ludziom do oczu, jest tu czytelnym symbolem. Wielu z nas widzi świat właśnie w takim krzywym zwierciadle – dobro jako zło, piękno jako brzydotę. Potrzeba nam wiernej Gerdy, by nas odczarowała.
Tajemnica z przeszłości, do której prowadzą Felicję poszlaki jest okrutna. I straszna w swej brutalności. To opowieść o krzywdzie, którą trudno naprawić i trudno wybaczyć. Kto zatem po latach wymierza sprawiedliwość? Matka natura? Duchy sprzed lat? Może siły przyrody sprzymierzyły się z kimś i wspólnie odpłacają za doznane cierpienia? Czy te zgony w lesie są dziełem przypadku, czy jednak ktoś maczał w tym palce?
W powieści przyciągają interesująco wykreowane postaci: dwie przyjaciółki – Greta i Felicja. Są przeciwieństwami, bo Greta to polityk, zamożna i dobrze ustawiona, piękna i zadbana, a Felicja, „wolny duch” i wolny strzelec, gardząca modą i urodą, ale bezkompromisowa i odważna. Z drugiej strony wzajemnie się dopełniają. Tajemnica z przeszłości łączy je, a zarazem dzieli. Rozwikłanie wstydliwych zagadek może przecież zaszkodzić gminie, zniszczyć dobre imię rady i samej Pazikowej. Felicja jednak nie zamierza się cofnąć, zwłaszcza, że pomaga jej miejscowy policjant.
W „Królowej Śniegu” jest w ogóle cała plejada małomiasteczkowych typów: właściciel pubu, sklepikarka z dorastającym synem, bibliotekarka, liczne sąsiadki-plotkarki, ksiądz-doktryner. Każdy reprezentuje jakiś światopogląd i ma określoną wizję toczącej się sprawy. Czy tak naprawdę chcą pomóc Felicji, czy sprowadzają ją na manowce? Oto jest pytanie!
Powieść Klejzerowicz to nie jest taki sobie zwykły kryminał. To mroczna baśń o tym, że okruch lodu może tkwić w sercu zaczarowanym przez Królową na zawsze. I stać się przyczyną tragedii.
Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Filia Mroczna Strona




