Strona główna Aktualności O bieli i czerni w kryminale i życiu, z Jędrzejem Pasierskim rozmawia...

O bieli i czerni w kryminale i życiu, z Jędrzejem Pasierskim rozmawia Marta Guzowska

0
PODZIEL SIĘ

O bieli i czerni w kryminale i życiu, z Jędrzejem Pasierskim rozmawia Marta GuzowskaMarta Guzowska: Czy masz dzieci?

Jędrzej Pasierski: Tak.

No tak, to się czuje. Bo czytając “W Imię Natury” odniosłam pierwsze wrażenie, że to właściwie nie jest kryminał, tylko bardzo wciągająca historia o ojcu, który musi się opiekować rodziną w okolicznościach, nazwijmy to, niesprzyjających. Obyczajówka kryminalna? Kryminał obyczajowy? Czy coś jeszcze całkiem innego? A może wolisz uniknąć klasyfikacji?

(Śmiech) Rozumiem o co ci chodzi, ale uważam, że moja powieść to kryminał, może thriller, z rozbudowaną intrygą kryminalną, zwrotami akcji, mylnymi tropami i tak dalej. Inna sprawa, że tematy relacji między ludźmi mnie interesują i znalazły dla siebie miejsce w moich książkach. Zresztą pisząc „W Imię Natury”, sam kilkukrotnie miałem przed oczyma „Sprawę Kramerów” – gdzie bohater grany przez Dustina Hoffmana nagle staje się samotnym ojcem. Mateusz Chabrowski musi uratować swoją rodzinę przed złem, ale też powalczyć, żeby nie rozbiła się od środka.

Czy coś z tej powieści oparłeś na własnych doświadczeniach? Nie pytam, czy ścigałeś się z zabójcą na motorze, ale jesteś prawnikiem i…

Niestety nie umiem jeździć na motorze (śmiech). Wszedłem w skórę mojego bohatera, Żeni Owieczkina. W jakiś sposób w tej odeskiej opowieści zrealizowała się również moja fantazja napisania o narodzinach wojownika. Bo Żenia jest wojownikiem, nawet jeśli pracuje jako najemnik i, dla mnie przynajmniej, jest zarazem postacią tragiczną.A jeśli chodzi o sprawy prawnicze, to tak, mogłem z czegoś skorzystać. Chociaż nigdy nie pracowałem w korporacji tak drapieżnej jak ta, która mało co nie wykończyła Mateusza (śmiech).

Czy główny bohater Mateusz Chabrowski ma coś z Ciebie? Jakieś cechy charakteru, nawyki…

Każdy mój bohater ma coś ze mnie i zarazem jest niezależną kreacją. Mateusz otrzymał ironię, lekki dystans i cześć poglądów. Wydaje mi się jednak, że jest spokojniejszy ode mnie, podejmuje walkę, kiedy nie ma innego wyjścia, ja jestem bardziej krewki… Tak naprawdę to już Nina Warwiłow jest bardziej podobna do mnie niż Mateusz. Pierwszy raz jako głównego bohatera obrałem mężczyznę i zależało mi żebyśmy się różnili charakterologicznie. Sytuacja życiowa i rodzinna Mateusza również jest odmienna od mojej. Inna sprawa, że obaj lubimy stare saaby i Davida Bowie…

Jak to się stało, że prawnik zaczął pisać kryminały?

Byłem solidnie zmęczony pracą na etacie, poza tym chciałem robić coś kreatywnego. Najpierw malowałem obrazy, potem zacząłem pisać, ale jeszcze nie kryminały. W poszukiwaniu jakości i sensu, skupiłem się w końcu na tym właśnie gatunku – pomaga, że kryminały czytałem już od wczesnego dzieciństwa.

Czy masz jakichś kryminalnych mistrzów, na których się wzorujesz?

Nie. Ale w sferze konstrukcji fabuły, uważam,  że złotym standardem są powieści Agathy Christie. Nie epatują przemocą, tylko precyzyjną i pomysłową intrygą. Wysnułem nawet teorię, że im dalej współczesnym powieściom od Agathy Christie, tym gorzej dla nich (śmiech).  Ale za najwspanialszego pisarza kryminalnego, pisarsko znacznie lepszego od Agathy Christie, uważam Dashiella Hammeta. W szczególności jego „Papierowy człowiek” to po prostu dowcipna i błyskotliwa powieść.

Opierasz swoje powieści na kontraście między zwyczajnym życiem, czasem piękną przyrodą i brutalnym złem wyrządzanym przez człowieka. W twojej ostatniej powieści ten kontrast jest szczególnie mocny, bo przeciwstawiasz sobie życie rodzinne i zbrodnię…

Natura wywiera wpływa na postępowanie człowieka i rzeczywiście w każdej mojej powieści pełni istotną rolę. A na twoje pytanie, w zasadzie powiedziałaś to lepiej ode mnie (śmiech). Bo szczerze mówiąc, ten kontrast o którym mówisz konstruuję instynktownie, intuicyjnie. Jest ważne, żeby w pisaniu zachować tę sferę intuicyjną, więc staram się w to nie wgłębiać.

Często pojawiają się w Twoich powieściach tajemnice sprzed lat, które determinują później los ludzi, czasem przez całe pokolenia. Czy uważasz, że jesteśmy niewolnikami przeszłości, czy kształtujemy swobodnie nasz los. Czy płacimy za grzechy naszych przodków?

Nie jesteśmy niewolnikami przeszłości. Ale tak, jeden błąd może zdeterminować nasze życie, tak samo – chociaż rzadziej – jak błąd naszego przodka. Dla potrzeby kryminału rola tych błędów powinna być podkręcona (śmiech). Tajemnice przeszłości to jest zresztą bardzo atrakcyjny czytelniczo motyw, dlatego tak często wykorzystywany.

Jeszcze jedno wyróżnia „W Imię Natury”: pokazujesz ludzką twarz zła. Twój zbrodniarz nie bierze się znikąd, opisujesz, w jaki sposób stał się zły. Współczujemy mu, nie jest dla nas anonimowy…

To dla mnie ciekawe, bo nie planowałem takiej konstrukcji postaci Żeni Owieczkina – choć  jego historia stanęła mi przed oczami w kilka sekund. Chyba planowałem tego bohatera bardziej jednowymiarowo. Problem w tym, że nie za bardzo umiem pisać o płaskich postaciach, bo nie są dla mnie interesujące. Z biegiem czasu Żenia zaczął nabierać więc pewnej głębi.

Dobro w Twojej powieści też nie jest tak do końca białe. Pokazujesz jak łatwo pozytywny bohater z pozytywnymi intencjami może się „ubrudzić”… Czy to znaczy, że nie wierzysz w świat czarno-biały? Nawet na kartach powieści?

Jasne, że nic nie jest białe, bo gdzieś tam czai się zło. Mimo, że powieść kryminalna jest gatunkiem pełnym różnych konwencji, uważam że powinna być prawdziwa. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak „nawet” na kartach powieści. Uważam, że powieść, nawet o fantastycznej fabule, powinna być blisko prawdziwego życia. A w życiu jest tak, że dobro i zło się mieszają.

Czy następna Twoja powieść będzie równie niejednoznaczna? Opowiedz nam o swoich pisarskich planach.

Moją następną powieścią jest trzecia odsłona serii z komisarz Niną Warwiłow. Rozgrywać będzie się z powrotem w Warszawie. Myślę, że będzie niejednoznaczna, ale więcej na razie zdradzić nie chcę. również dlatego, że jeszcze się pisze (śmiech). Poza informacją, że ta trzecia Nina ma się ukazać w styczniu 2020 roku.

Dziękuję za rozmowę.