Strona główna Aktualności Kim jesteś? – recenzja „Tak dobrze mnie znasz” A.J. Rich

Kim jesteś? – recenzja „Tak dobrze mnie znasz” A.J. Rich

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Ostatnio recenzowałam dla Państwa „Stalkerów” P. Fincha i tak się złożyło, że przy okazji „Tak dobrze mnie znasz” A. J. Rich mamy do czynienia z kolejnym dużym problemem współczesnego społeczeństwa – kreowaniem swej osobowości w internecie, celem oszukania innych. Chwilę zastanawiałam się jak nazwać to zjawisko, bo nie jest to kradzież tożsamości – tutaj oszust pod nikogo konkretnego się nie podszywa, on stwarza siebie na nowo, wyłącznie po to, by kogoś nabrać. Może to być nie tylko raniące, ale i groźne.

Morgan Prager jest studentką i pisze pracę z wiktymologii. Interesują ją przede wszystkim „drapieżcy” – typ mężczyzny charakteryzującego się skłonnością do przemocy i nadmiernego kontrolowania partnerki. Wyszukuje ich przez internet wedle swej naukowej metody – dodaje ogłoszenia towarzyskie mające zwabić potencjalnych „drapieżców”, ale również takie obliczone na zainteresowanie „zwyczajnych facetów”, których zalicza do swej grupy kontrolnej, by porównać ich z agresorami. W ten sposób poznaje Bennetta, swego narzeczonego – chłopaka dobrego, czułego i wyrozumiałego. Pewnego dnia wraca do domu, a Bennett nie żyje, zamordowany w sposób, wskazujący na to, że zagryzły go psy Morgan. Dlaczego spokojne do tej pory zwierzaki to zrobiły? To jedna z pierwszych tajemnic, ale wkrótce pojawią się następne. Gdy dziewczyna zaczyna szukać rodziców wybranka, by zawiadomić ich o śmierci syna, okazuje się, że w Montrealu, z którego jakoby Bennett pochodził nie ma nikogo o tym nazwisku. Szybko okazuje się, że Bennett nie był tym za kogo się podawał, miał kilka innych „narzeczonych”, które w dodatku także zaczynają ginąć. Morgan musi więc rozpocząć śledztwo, bo sama może być następną ofiarą…

 

 

Książkę duetu autorek, piszących pod pseudonimem A.J. Rich, przyjętym od nazwiska wspólnej przyjaciółki, która padła ofiarą właśnie takiego internetowego oszusta, czyta się z wielkim zainteresowaniem. Z jednej strony dla wartkiej i trzymającej w napięciu akcji, a z drugiej dla interesującej obserwacji społecznej. Truizmem jest stwierdzenie, że socjopaci i psychopaci są wśród nas. Często nie zdajemy sobie jednak sprawy jak blisko. Morgan specjalizuje się psychologii ofiar – paradoksalnie, w tym przypadku badacz staje się obiektem swoich badań i dziewczyna wpada w sidła „drapieżcy”. Ciekawe są zwłaszcza portrety psychologiczne takich agresorów oraz socjopatów w ogólności. Książka ma tutaj pewną ambicję popularnonaukową, nienatrętną, ale budującą ciekawe tło. Nigdy też dosyć przypominania, że w internecie łatwo kreować się na kogoś innego i zawierając takie znajomości, warto zachować dużą dozę nieufności.

Zakończenie jest przy tym naprawdę zaskakujące, choć śledząc nawiązania do literatury, których sporo pojawia się w książce, można się co nieco domyślić.

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek przeczytana dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i ska