Recenzja Agnieszki Krawczyk
Wraz z kartonikowym domkiem mordercy (moje dziecko się z nim nie rozstaje tj. z domkiem, nie z mordercą), prezentem od Wydawnictwa Albatros, przyjechała do mnie książka… Wróć! To domek był dodatkiem do książki! I to do jakiej książki. „Zabójca z sąsiedztwa” jest bezsprzecznie jednym z najlepszych thrillerów, jakie przeczytałam w bieżącym roku. Naprawdę jest to niezwykła powieść – dość powiedzieć, że to chyba pierwszy thriller o seryjnym mordercy, który potrafi być jednocześnie przerażający, trzymający w napięciu, momentami przewrotny i zabawny, a wreszcie – podlany feministycznym sosem. Niezwykła mieszanka prawda? A dalej jest tylko lepiej.
W czynszowej kamienicy przy Beulah Grove 23 można wynająć „kawalerkę”, czyli dosyć obskurny pokój z dostępem do wspólnej łazienki. Czynsz nie jest wygórowany, nikt nie melduje mieszkańców, a obleśny gruby Kamienicznik inkasuje forsę do ręki. Trudno się dziwić, że dom (tak, to jest właśnie ów domek z kartonu, od którego nie mogę oderwać oczu) gości rozmaitych wyrzutków, których Londyn przetrawił, a potem wypluł na niegościnny brzeg. Mamy więc niedorajdę muzyka i nauczyciela w jakiejś szkole Gerarda Brighta, który nie lubi wychodzić ze swego pokoju, niezbyt ważnego urzędnika Thomasa Dunbara, wtrącającego się chętnie w sprawy innych, politycznego uchodźcę z Iranu Hosseina Zanjaniego, małoletnią Cher oraz uciekającą przed swoją przeszłością Collette. Jest jeszcze mieszkanka sutereny Vesta Collins, lokatorka z kwaterunku, której Kamienicznik nie może się tak łatwo pozbyć, bo posiada ona przydział na mieszkanie i może tam przebywać dowolnie długo, płacąc symboliczny czynsz. Dlatego właśnie Vesta pamięta wszystkich lokatorów – tych z końca ubiegłego wieku, i tych nowych. I wie, że w domu dzieje się coś niepokojącego – przede wszystkim dlatego, że ktoś włamał się do jej mieszkania, a jedna z poprzednik lokatorek, Nikki, zniknęła bez słowa. Każdy pokój to inna osoba i inna starannie skrywana tajemnica, ale ktoś z nich ma sekret naprawdę mroczny.
Fabuła „Zabójcy z sąsiedztwa” zawiązuje się gładko i już po chwili stajemy się lokatorami domu przy Beulah Grove 23. Topografia jest naszkicowana tak starannie, że po prostu widzi się ulice, zaułki i wszystkie szczegóły, także rozkład owej czynszówki, głównego miejsca akcji. To skrzyżowanie „Hotelu Zacisze” nieśmiertelnego Basila Fawlty z upiornymi domami z powieści Stevena Kinga. Łuszczące się tapety, aparaty telefoniczne na monety w hallu i nieuchwytny sarkazm, towarzyszący zupełnie nowym zjawiskom – wielokulturowości, przemianom peryferyjnych dzielnic w „modne” sypialnie i napływowi nowych mieszkańców: anonimowych i skrytych.
Takie miejsce to świetne pole operacyjne dla seryjnego mordercy, a ten, przedstawiony w książce jest bardzo finezyjny w swej odrażającej sztuce. Autorka zastosowała tutaj bardzo ciekawy i przewrotny chwyt – dosyć szybko pozwoliła ustalić czytelnikowi, z kim przyjdzie się zmierzyć, co bynajmniej nie psuło przyjemności lektury, a wręcz przeciwnie – potęgowało grozę. Czytelnik z zapartym tchem kibicował nieświadomym lokatorom, mając nadzieję, że unikną strasznego losu.
Napisałam, że „Zabójca z sąsiedztwa” jest książką przewrotną i momentami zabawną. Bo właśnie tak jest. Mieszkańcom przyjdzie zawrzeć osobliwy pakt, dziwny sojusz, który ma uchronić ich tajemnice. Czy rzeczywiście uda się go dotrzymać? Jak potoczy się życie przy Beulah Grove, gdy przybędzie kolejny niewygodny sekret, który trzeba wspólnie ukrywać?
Wielkim atutem powieści są znakomicie nakreślone postaci. Każda ma jakąś tajemnicę, a właściwie skazę i w toku akcji oczywiście odkrywamy, o co chodzi. Mnie najbardziej przypadły do gustu trzy kobiety stanowiące niejako archetyp rodziny: babci (Vesta), matki (Collette) i córki (Cher). Nawet mieszkają w tej kolejności jedna nad drugą! Mimo różnic w pochodzeniu, życiowym doświadczeniu, a nawet kolorze skóry coś je łączy. Czy to jednak wystarczy, by przetrwać w domu zagadek?
Muszą Państwo przeczytać tę znakomitą książkę. Już poprzednia powieść autorki, czyli „Dziewczyny, które zabiły Chloe” była bardzo dobra, ale ta jest po prostu znakomita!
Serdecznie polecam.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros.





