Strona główna Inne TOREBKI KRYMINALISTEK – JOANNA JODEŁKA

TOREBKI KRYMINALISTEK – JOANNA JODEŁKA

0
PODZIEL SIĘ

Co „kryminalistka” nosi w torebce? Zapytaliśmy o to najlepsze polskie pisarki kryminałów. Przez całe lato, co tydzień, będziemy Wam zdradzać ich sekrety. Dzisiaj o zawartości swojej kryminalnej torebki opowiada JOANNA JODEŁKA, laureatka Nagrody Wielkiego Kalibru za powieść „Polichromia”. Niedawno ukazała się jej najnowsza powieść „Ars Dragonia”.

 

 

Jak to jest z moimi torebkami?

 

Nie wiem jak to się dzieje, ale bez względu na wielkość, zawsze jest wypchana po brzegi.

 

Przez jakiś czas, pewnie z rok cały uparłam się, na wymiar piętnaście centymetrów na dziesięć i o dziwo wystarczało – rządziła ekonomia przedmiotów. Ale zamek tego nie zniósł, a i moda się zmieniła, zakupiłam więc torebkę piękną, pomarańczową, tak wielką, że lodówka by się w niej schowała… Co tam się działo! Nosiłam ją również z rok cały, chwiejąc się z reguły na lewą stronę. Zawsze, ale to zawsze była ciężka, a ja od tego ciężaru nie mogłam się uwolnić, pakując do niej wszystko co było pod ręką, dodatkowo pieczętując to wszystko znakiem – niezbędne. Uwolniła mnie jedna kotka, gdy po kolejnym wyrzuceniu całej zawartości na podłogę w poszukiwaniu czegoś tam… postanowiła ukradkiem do niej nasikać. Więc i ja olałam wielkogabarytowy przedmiot, kupując tę oto widniejącą na zdjęciu torebkę rozmiaru przeciętnego i mocnym suwakiem.

 

 

Mam ją już pół roku, więc pewnie drugie pół wytrzyma.

 

Zdjęcie, jak się chyba nietrudno było domyślić jest wykonane w niedzielę z rana. Więc prezentuje się na nim zestaw imprezowy sobotni – stąd szczoteczka do zębów, ibuprom, oddzielnie karta, oddzielnie portfel, bo ciągle go gubię i pełno rzadko używanych kosmetyków (dwa pudry teraz widzę, biorąc pod uwagę, że był upał… oczywiście niezbędne!). Maluję się z reguły w samochodzie, na czerwonym świetle wyciągając szyję w kierunku przedniego lusterka, więc, jeśli ktoś stał za mną i trąbił, to proszę o wybaczenie, ale nie może raptownie przerwać malowania rzęs…

 

 

Generalnie w mojej torebce babska nuda, no może oprócz sekatora, który pewnie całe lato będzie w niej mieszkał, bo wracając do domu, zawsze jakieś badyle w ogrodzie przycinam, co by je w wazonie umieścić. Nie użyłam ich jeszcze do żadnych innych celów, ale są ostre… więc kto wie czego się doczekają.

 

Podsumowując, i torebki i zawartość zmieniają się od czasu do czasu, jedynie pęk kluczy noszę zawsze, musi być ich dużo, bo jeden mały bym zgubiła natychmiast, a przy kluczach zawsze mam breloczek w postaci scyzoryka. I tylko ten scyzoryk uważam, że prawdziwie najpotrzebniejszy przedmiot w mojej torebce.  Obetnę paznokieć, jak potrzeba to i go spiłuję, odkręcę śrubkę prostą i krzyżakową, odkapsluję colę, otworzę wino i malusieńki wkład długopisu też się z niego wysuwa…