Recenzja Marty Guzowskiej
W najgorętszym bożonarodzeniowym okresie prezes warszawskiej giełdy papierów wartościowych zostaje zabity, zastrzelony. Co było przyczyną jego śmierci: kobieta? Polityka? Po prostu pieniądze? W tym samym czasie sfrustrowany (bo jego tekst nie pójdzie na obiecanej ?jedynce?) dziennikarz Bartek Milik szuka nowego tematu, na którym wreszcie mógłby się wybić. W tym samym czasie pracownica ABW Marta, na prośbę przyjaciółki i kochanki zamordowanego prezesa giełdy, wszczyna własne śledztwo.

Tak zaczyna się najnowsza powieść Mariusza Zielkego ?Formacja trójkąta?. Zaczyna się klasycznie, hitchcockowsko, trzęsieniem ziemi. Później tempo trochę zwalnia, a Zielke daje sobie czas na wprowadzenie nas w kulisy dziennikarstwa i polityki, a raczej swoich poglądów na temat dziennikarstwa i polityki. Tym jednak, którzy zniechęceni zwalniającym tempem chcieliby w tym momencie odłożyć powieść, stanowczo to odradzam. Bo później akcja gwałtownie przyspiesza i od książki naprawdę nie można się oderwać.
Śledztwo, które Bartek i Marta prowadzą wspólnie, nie należy do łatwych, bo śledzący szybko sami stają się śledzeni, a wręcz tropieni. Kilkakrotnie unikają śmierci przez przypadek, a kilkakrotnie, dzięki umiejętnościom i opanowaniu Marty.
Właśnie, Marta. Pozostałe postacie kobiece u Zielkego są lekko płaskie. Jego kobiety albo są ładne i wredne, albo brzydkie i wredne (w odróżnieniu od jednowymiarowych typów kobiecych powieść Zielkego zaludnia niezwykle interesująca galeria pełnowymiarowych i pełnokrwistych typów męskich). Ale Marta zdecydowanie wybija się na pierwszy plan i to nie tylko dzięki roli, jaką autor dla niej wybrał. Jest nie tylko ładna i wredna, ale jest też profesjonalistką w każdym calu, która potrafi podporządkować wszystko wymogom pracy. Może nie jest to jeszcze Lisbeth Salander, ale Zielke jest na dobrej drodze. Jedynie jej reakcja na śmierć byłego partnera, podobnie zresztą jak reakcja Bartka na śmierć byłej partnerki wydaje mi się zbyt zdawkowa i niepotrzebnie zepchnięta na plan dalszy. Może Zielke ma coś przeciwko byłym partnerom, tak w ogóle?
Oprócz interesujących (w większości) i mniej interesujących (w mniejszości) postaci mamy też (a raczej przede wszystkim) w ?Formacji trójkąta? doskonale nakreślony obraz skorumpowanych elit polityczno-gospodarczych. I to zapewne będzie przyczyna, dla której po książkę sięgną i wcześniejsi miłośnicy twórczości Zielkego, i ci, którzy jeszcze go nie czytali. Nawet jeśli obraz ten jest lekko komiksowy, to pragnę przypomnieć ewentualnym krytykom, że komiks zalicza się już dziś do pełnoprawnego gatunku literatury. A książka Zielkego po prostu wciąga i tyle. Zdecydowanie polecam i to teraz, nie w Święta, bo mąż/żona/dzieci/teściowie będą narzekać, że nie spędzacie czasu z rodziną.
?Formację trójkąta? przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.





