Strona główna Recenzje A. Christie, Morderstwo w Mezopotamii

A. Christie, Morderstwo w Mezopotamii

0
PODZIEL SIĘ

 

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Każdy kiedyś chciał być archeologiem. No dobrze,  nie każdy. Ja chciałam. Nie zostałam, trudno, przynajmniej mam przyjaciółkę z archeo. Dlatego zwykle drapieżnie rzucam się na jej opowiadania z wykopalisk i na książki, które sugerują, że może być o wykopywaniu artefaktów.

I tak w moje ręce trafiła opowieść Agaty Christie „Morderstwo w Mezopotamii”. Jak wiemy, autorka nie była archeologiem, ale za takowego wyszła. W 1930 r. poślubiła Maxa Mallowana, młodszego od niej o 14 lat.  Bardzo praktyczne, nawiasem mówiąc. Po pierwsze z wiekiem zyskuje na atrakcyjności, po drugie, może do woli korzystać z inspiracji nie siedząc godzinami w piachu i kurzu, dłubiąc małą łopatką w ziemi, co podobno archeolodzy robią. Nic dziwnego, że potem tworzą takie rewelacyjne opowieści o wykopywaniu skarbów. Trzy miesiące nudy i powieść gotowa.

 

 

Ale do rzeczy. Akcja „Morderstwa w Mezopotamii” dzieje się rzeczywiście na wykopaliskach. Mamy specjalistów, stare skorupy i ludność tambylczą, która służy do wykonywania uciążliwych prac, jak na przykład zmywanie naczyń po obiedzie (chłopiec wynajęty do tej roboty zmywa przez 3 godziny, co chwila uciekając na ploty), mamy wielką historię i całkowite odcięcie od daktyloskopów, techników kryminalnych, laboratoriów i innych zdobyczy współczesnej nauki. Jest za to pielęgniarka, wynajęta przez doktora Lindnera do jego szwankującej na nerwach żony i cała ekipa badawcza, w której pani Lindner ma zbyt wielu wrogów. Kiedy w końcu znajdujemy ją z rozbitą głową od razu wiadomo, że wskazanie sprawcy będzie trudne. Ale od czego mistrz Poirot?

Atmosfera w tej historii jest wyjątkowo duszna i klaustrofobiczna. Christie wiele razy sięgała po koncepcję zamkniętego planu, gdy bohaterowie powoli odsłaniają przed nami swoje motywy, jednak nieczęsto zdarzało się to w fizycznie zamkniętej przestrzeni, otoczonej pustynią i ludźmi , delikatnie mówiąc, nieprzychylnymi. Nie ma tu możliwości ucieczki od scenerii zbrodni, bo wszak Orient Express nie dowiezie całej ekspedycji  do domu a statek nie dopłynie do Kairu. Muszą po prostu tkwić w miejscu ze świadomością, że ktoś z nich jest mordercą. Na dodatek, wielokrotnym.

 

Powieść wyszła drukiem w 1936 roku,

 

Bardzo polecam.

Agata Christie, Morderstwo w Mezopotamii, tłum. J. Zakrzewski, E. Krasnodębska, Wydawnictwo Dolnośląskie 2013, s. 271.