Strona główna Recenzje Finis Austriae? ? recenzja ?Zająca o bursztynowych oczach? Edmunda de Waal

Finis Austriae? ? recenzja ?Zająca o bursztynowych oczach? Edmunda de Waal

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Lubię opowieści o końcu epoki. Podobają mi się książki Kuśniewicza,

Zając o bursztynowych oczach (k)takie jak ?Strefy? czy ?Lekcja martwego języka? opowiadające o tzw. Finis Austriae, czyli końcu cesarstwa austro-węgierskiego, które przestało istnieć w 1919 roku, ale jego ducha unicestwił tak naprawdę Anschluss (1930 r.).

?Zając o bursztynowych oczach? nie jest co prawda jedynie historią o Finis Austriae, to raczej opowieść o końcu tej Europy, którą zniszczyła II wojna światowa.
Edmund de Waal, historyk sztuki i utalentowany ceramik, sięgnął tu po historię swojej rodziny ? arystokratycznego rodu żydowskich bankierów Ephrussich.

Ród ten wywodził się z Berdyczowa, a dzięki fortunnym spekulacjom zbożem osiągnął finansowy sukces budując finansową potęgę najpierw w Austrii, a potem w Paryżu. Ephrussi byli zamożni, mieszkali w pięknych domach, zbierali cenne obiekty artystyczne. Wśród bankierów i finansistów trafiali się wrażliwi artyści ? jak Charles Ephrussi, wyrafinowany koneser sztuki, znajomy Marcela Prousta i bratanicy cesarza Napoleona, wiekowej już księżniczki Matyldy. Był tak znany i popularny, że nie znosił go Edmund de Goncourt, który w swoim słynnym dzienniku nie jeden raz zżymał się na Charlesa, nazywając go ?źle wychowanym i nie do przyjęcia?. Charles nie był jednak ?źle wychowany?, wręcz przeciwnie, stał się wcieleniem dandysa swej epoki. Jako jeden z pierwszych zainteresował się hermetyczną kulturą Japonii i stał się kolekcjonerem maleńkich japońskich figurek zwanych netsuke. Zebrał ich aż 264 i właśnie te figurki, a właściwie ich historia stały się ?kręgosłupem? opowieści de Waala. Netsuke odbyły bowiem pasjonującą podróż ? z Japonii trafiły do Paryża, a później razem z rodziną Eprussich przeżywały różne koleje losu. Cudem ocalone podczas II wojny światowej wróciły, wraz ze stryjecznym dziadkiem de Waala, Iggim, z powrotem do Japonii. Dzieje netsuke, podobnie jak historia rodziny Eprussich zatoczyły koło. Ród przeszedł wiele ? szczęśliwe i pełne chwały dni w Paryżu, a później tragedia II wojny światowej, z której wyszli zniszczeni i okaleczeni. Netsuke jednak trwały przy swoich właścicielach, dzieląc ich los.

De Waal jest historykiem sztuki, który zajmuje się ceramiką. To ważne, bo jak nikt potrafi opisywać w swej książce faktury różnych materiałów, z których wykonane są figurki ? szlachetne drewno, kość słoniowa. Potrafi patrzeć na pałace Ephrussich, które zwiedza w swej podróży w poszukiwaniu prawdy o rodzinie jak na dzieła sztuki, kontemplując ich wygląd i grę świateł na detalach architektonicznych.
?Zając o bursztynowych oczach? to wolno snująca się opowieść o niebanalnych ludziach, oryginalnych zainteresowaniach, pięknych przedmiotach i świecie, którego już nie ma. Nie jest to jednak kolejna saga rodzinna, to coś więcej ? traktat o potędze smaku i wyzwalającej roli sztuki.
Historię de Waala smakuje się uważnie i ze spokojem, rozkoszując się czarem tego świata ? erudytów i koneserów, zniszczonego z taką brutalnością przez wojnę.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarne