Mamy dla Was fragment najnowszej powieści V. Varesiego. Czy stare Włochy to jeszcze kraj honoru, czy tylko przestępczości? Poczytajcie.
Chwilę później usłyszeli na korytarzu odgłos nieregularnych kroków Nanettiego. Kiedy pojawił się w pokoju, plamy potu na jego koszuli uświadomiły komisarzowi, jak źle musi znosić upał kolega z kryminalistyki.
? Czekamy właśnie na ciebie, żebyś pomógł nam wyjść ze ślepej uliczki ? przywitał go Soneri.
? Nie mam wiele ? burknął gość. ? Maleńkie szczegóły, ale zawsze lepsze to niż nic.

Nanetti poczekał, aż Juvara weźmie do ręki notatnik i długopis.
? Przede wszystkim ? zaczął ? Galluzzo nie był uzależniony od kokainy. Lekarz sądowy wykluczył to po szczegółowym zbadaniu śluzówki i tkanek. Torebki znalezione w samochodzie miały chyba na celu zmylenie tropów.
? To już jest coś ? mruknął Soneri.
? Ponadto samochód jest czysty i nie znaleźliśmy w nim innych wskazówek. Jedyna dziwna rzecz to kawałek papieru, który osadził się w wewnętrznej szczelinie schowka. Może zakleszczył się w szczelinie i przy wyjmowaniu oderwał od jakiegoś pliku.
? Co to za papier? ? zaciekawił się komisarz.
? Cieniuteńki, bibułka. Zdaje się, że to było jakieś ubezpieczenie, bo z tego, co zostało, da się odczytać postanowienia prawne, podobne do tego, które umieszcza się małym drukiem na końcu polisy.
Soneri wyraźnie się zainteresował.
? Da się określić, jak stary jest papier i czy oderwanie jest świeże?
? To jeszcze badamy. Zdaje się, że wyszedł z drukarni stosunkowo niedawno. Oddarto go z pewnością niedawno, bo włókna nie pożółkły ? orzekł Nanetti.
? Moim zdaniem tego właśnie szukamy ? wymamrotał pod nosem Soneri.
Juvara i Nanetti obrócili się do niego, ale o nic nie zapytali. Przyzwyczaili się już do poburkiwań Soneriego. Ten chwycił słuchawkę telefonu i zadzwonił do Draghiego.
? Udało ci się znaleźć tę polisę? ? zapytał. ? Co? Została wykupiona ostatnio? To wiedziałem, powiedziała mi jego siostra. Ubezpieczenie na wypadek śmierci? Galluzzo? Bardzo dziwne, opisywali mi go jako faceta, który nie myśli o przyszłości. No proszę! ? zawołał. ? Dwa miliony euro na wypadek śmierci? Tak, to bardzo podejrzane. Mówisz, że osobą uposażoną jest kobieta? Kto? Krawcowa? Właścicielka salonu mody? Słuchaj, kiedyś zajmowałeś się Rogerem, prawda? Mam do ciebie mnóstwo pytań. Wpadnij do mnie, kiedy wrócisz.
Odłożywszy słuchawkę, Soneri wyglądał, jakby poczuł ulgę.
? Draghi potwierdza, że Galluzzo kilka miesięcy temu wykupił polisę na życie, włączając wypadek gwałtownej śmierci, opiewającą na bardzo wysoką sumę. I uposażył kobietę, właścicielkę salonu mody. Krawcową jednym słowem.
? Chyba fragment tej polisy znaleźliśmy w samochodzie ? domyślił się Nanetti.
? Myślę, że tak ? potwierdził komisarz. ? Tym bardziej że ubezpieczenie samochodu było w książeczce. Ale najwy– raźniej ktoś nie chciał, by ją znaleziono, i dlatego mini znikł, został wyczyszczony i zaparkowany pod domem siostry.
? Dlaczego tam? ? zapytał Juvara.
? Nie wiem ? odparł Soneri. ? Być może siostra i szwagier mają coś wspólnego z tym wszystkim albo to miała być pogróżka wobec nich.
? Poprosiłem, żeby dokładnie sprawdzono braci Galluzza ? poinformował inspektor ? i mamy na oku szwagra.
? Trzeba też poprosić o zgodę na sprawdzenie tego De Angelisa. Zdaje mi się, że jego telefon mógłby dostarczyć niejednej ciekawej informacji. Nie zapomnij porozmawiać o tym z Percudanim.
Nanetti zaczął się żegnać.
? Wracam do chłodu ? oznajmił. ? W naszym wydziale
mamy klimatyzację. Dziś w nocy nawet tam spałem.
Soneri zaklął z uśmiechem.
? Dla nas by jej nie zainstalowali. To ze względu na narzędzia, bez klimy wszystko szlag by trafił.
Chwilę później usłyszeli na korytarzu odgłos nieregu–
larnych kroków Nanettiego. Kiedy pojawił się w pokoju,
plamy potu na jego koszuli uświadomiły komisarzowi, jak
źle musi znosić upał kolega z kryminalistyki.
? Czekamy właśnie na ciebie, żebyś pomógł nam wyjść
ze ślepej uliczki ? przywitał go Soneri.
? Nie mam wiele ? burknął gość. ? Maleńkie szczegóły,
ale zawsze lepsze to niż nic.
Nanetti poczekał, aż Juvara weźmie do ręki notatnik
i długopis.
? Przede wszystkim ? zaczął ? Galluzzo nie był uza–
leżniony od kokainy. Lekarz sądowy wykluczył to po
szczegółowym zbadaniu śluzówki i tkanek. Torebki zna–
lezione w samochodzie miały chyba na celu zmylenie tropów.
? To już jest coś ? mruknął Soneri.
? Ponadto samochód jest czysty i nie znaleźliśmy w nim
innych wskazówek. Jedyna dziwna rzecz to kawałek pa–
pieru, który osadził się w wewnętrznej szczelinie schowka.
Może zakleszczył się w szczelinie i przy wyjmowaniu ode–
rwał od jakiegoś pliku.
? Co to za papier? ? zaciekawił się komisarz.
? Cieniuteńki, bibułka. Zdaje się, że to było jakieś ubez–
pieczenie, bo z tego, co zostało, da się odczytać postanowie-
nia prawne, podobne do tego, które umieszcza się małym
drukiem na końcu polisy.
Soneri wyraźnie się zainteresował.
? Da się określić, jak stary jest papier i czy oderwanie
jest świeże?
? To jeszcze badamy. Zdaje się, że wyszedł z drukarni
stosunkowo niedawno. Oddarto go z pewnością niedawno,
bo włókna nie pożółkły ? orzekł Nanetti.
? Moim zdaniem tego właśnie szukamy ? wymamrotał
pod nosem Soneri.
Juvara i Nanetti obrócili się do niego, ale o nic nie zapy–
tali. Przyzwyczaili się już do poburkiwań Soneriego. Ten
chwycił słuchawkę telefonu i zadzwonił do Draghiego.
? Udało ci się znaleźć tę polisę? ? zapytał. ? Co? Została
wykupiona ostatnio? To wiedziałem, powiedziała mi jego
siostra. Ubezpieczenie na wypadek śmierci? Galluzzo? Bar–
dzo dziwne, opisywali mi go jako faceta, który nie myśli
o przyszłości. No proszę! ? zawołał. ? Dwa miliony euro na
wypadek śmierci? Tak, to bardzo podejrzane. Mówisz, że
osobą uposażoną jest kobieta? Kto? Krawcowa? Właściciel–
ka salonu mody? Słuchaj, kiedyś zajmowałeś się Rogerem, prawda? Mam do ciebie mnóstwo pytań. Wpadnij do mnie, kiedy wrócisz.
Odłożywszy słuchawkę, Soneri wyglądał, jakby poczuł ulgę.
? Draghi potwierdza, że Galluzzo kilka miesięcy temu wykupił polisę na życie, włączając wypadek gwałtownej śmierci, opiewającą na bardzo wysoką sumę. I uposażył ko– bietę, właścicielkę salonu mody. Krawcową jednym słowem.
? Chyba fragment tej polisy znaleźliśmy w samocho– dzie ? domyślił się Nanetti.
? Myślę, że tak ? potwierdził komisarz. ? Tym bardziej że ubezpieczenie samochodu było w książeczce. Ale najwy– raźniej ktoś nie chciał, by ją znaleziono, i dlatego mini znikł, został wyczyszczony i zaparkowany pod domem siostry.
? Dlaczego tam? ? zapytał Juvara.
? Nie wiem ? odparł Soneri. ? Być może siostra i szwa–
gier mają coś wspólnego z tym wszystkim albo to miała być
pogróżka wobec nich.
? Poprosiłem, żeby dokładnie sprawdzono braci Gal–
luzza ? poinformował inspektor ? i mamy na oku szwagra.
? Trzeba też poprosić o zgodę na sprawdzenie tego De
Angelisa. Zdaje mi się, że jego telefon mógłby dostarczyć
niejednej ciekawej informacji. Nie zapomnij porozmawiać
o tym z Percudanim.
Nanetti zaczął się żegnać.
? Wracam do chłodu ? oznajmił. ? W naszym wydziale
mamy klimatyzację. Dziś w nocy nawet tam spałem.
Soneri zaklął z uśmiechem.
? Dla nas by jej nie zainstalowali. To ze względu na na–
rzędzia, bez klimy wszystko szlag by trafił.




