Strona główna Recenzje Szok, czyli ?Andaluzyjski przyjaciel? Alexandra Söderberga

Szok, czyli ?Andaluzyjski przyjaciel? Alexandra Söderberga

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

Przyzwyczailiśmy się do tego, czym powinien być szwedzki kryminał: zimno, ciemno i ponuro, samotny policjant (samotnik z wyboru i z zasady ze spieprzonym życiem osobistym), mozolnie rozwiązuje zagadkę śledztwa, w czym pomaga mu zgrany (lecz nie bez zgrzytów) zespół. A dookoła pada deszcz. Albo śnieg. Albo i jedno i drugie.

Wydawnictwo Czarna Owca postanowiło najwyraźniej zafundować swoim czytelnikom terapię szokową. Skandynawskie pozycje, jakie proponują to nie klasyczne kryminały, a raczej coś pomiędzy kryminałem a thrillerem. Ich akcja toczy się w zawrotnym tempie i nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Nie mamy już sytuacji: policjant kontra reszta świata. Mamy wszystkich przeciwko wszystkim, w dowolnych konfiguracjach.

 

 

Taki był ?[gejm] Andersa de la Motte i taki jest ?Andaluzyjski przyjaciel? Alexandra Söderberga. Już sam początek tej powieści może dać do myślenia: kobieta i mężczyzna uciekają samochodem na autostradzie, ostrzeliwani przez zamaskowanych motocyklistów. Ona prowadzi. On próbuje się ostrzeliwać. Kiedy przez sekundę kanonada milknie, on ją przeprasza. Söderbergowi nieobce musi być chyba powiedzenie Hitchcocka, że na początku powinno być trzęsienie ziemi, a później napięcie musi powoli wzrastać.

 

Jednak ?Andaluzyjski przyjaciel? po szokującym tempem prologu zwalnia i to jest kolejna zmyłka. Pielęgniarka Sophie prowadzi nijakie życie. Poznany w szpitalu tajemniczy pacjent ? ozdrowieniec próbuje umawiać się z nią na spotkania, ale jego zaloty też są niemrawe i mało konkretne. Jak ma się do tego przemytnik broni Jens, który obiecał trzem szalonym Rosjanom niewielką dostawę? A jak ? kartel narkotykowy próbujący przejąć kontakty innego kartelu? A jak jeszcze grupa dochodzeniowa policji, która posługuje się mocno niekonwencjonalnymi metodami?

Mniej więcej do połowy ksiązki nie wierzyłam, że Söderbergowi uda się spleć te pasjonujące, ale bardzo od siebie odlegle watki w jakąś logiczną całość. Od polowy przestałam wątpić. W dwóch trzecich już tylko coraz szybciej przewracałam kartki, żeby się dowiedzieć, co dalej.

Söderberg pozostawia czytelnika w niedosycie, a główne watki w zawieszeniu. Z informacji na okładce wynika, że ?Andaluzyjski przyjaciel? to pierwszy tom trylogii. W sumie dobrze się składa, że moja córka akurat ząbkuje. Bezsenne noce, które mam jak w banku, nie będą przynajmniej nudne.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca