Strona główna Recenzje Jeffrey Archer, Złodziejski honor

Jeffrey Archer, Złodziejski honor

0
PODZIEL SIĘ

Jeffrey Archer, Złodziejski honor

W 1993 roku Saddam Husajn, oburzony i rozwścieczony przegranej wojnie w Kuwejcie, postanawia ośmieszyć Stany Zjednoczone. Chce ukraść i publicznie spalić jeden z największych skarbów Amerykanów – Deklarację Niepodległości. Oczywiście, nie zrobi tego osobiście. Cały szereg ludzi, począwszy od złodziei, fałszerzy, a skoczywszy na dyplomatach, zostaje zaangażowanych, przekupstwem i przemocą, w tej pozornie prosty plan. Deklaracja opuszcza miejsce w gablocie Archiwum Narodowego. Świat jest bliski chwili, gdy Stany zostaną publicznie upokorzone.

 

 

Jeżeli ktoś interesuje się dokumentami założycielskimi USA, znajdzie tu masę informacji o konstrukcji i formie Deklaracji. Jeżeli kogoś interesują zasady działania Mossadu, koniecznie powinien tę książkę przeczytać. Jeżeli ktoś szuka akcji, Złodziejski honor to wspaniała rozrywka na jesienny wieczór.

Zdumiewa i oszałamia fabuła, która jest udziałem chyba przynajmniej pięciu osób, bo trudno jest uwierzyć, że Archer zebrał te wszystkie informacje sam. Autor Kane’a i Abla słynie z takich historii, gdzie nagromadzenie szczegółów powoduje, że pozornie banalna opowieść o zbrodni staje się kopalnią wiedzy dla amatorów i fachowców. I tym razem Jeffrey Archer nie rozczarowuje.

 

 

Jak przystało na klasykę powieści sensacyjnej, mamy tu także wątek miłosny. I, jak nieczęsto się zdarza, autorowi udało się uniknąć ckliwości, czy przerysowania uczuć bohaterów.

Zakończenie Złodziejskiego honoru zaskakuje. Już podczas czytania fragmentu o wykradaniu Deklaracji Niepodległosci pojawia się oczywiste pytanie: Jak to możliwe, że dumni Amerykanie pozwalają na takie świętokradztwo. Znaczący tytuł powieści wiele tłumaczy. Ale aby to zrozumieć trzeba koniecznie przeczytać książkę.

Serdecznie polecam.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa REBIS.