Strona główna Aktualności III nagroda w naszym konkursie z REBISEM

III nagroda w naszym konkursie z REBISEM

0
PODZIEL SIĘ

Trzecie miejsce w konkursie przypadło Pani Nikolinie Hołdzie. Gratulujemy!

A poniżej nagrodzone opowiadanie.

 

 

               KREW NA ŚNIEGU                                  

 

                                                                       Nikolina Hołda

 

                                                 I

 

Obrzeża Zakopanego

 

ZOFIA

To jest nie do uwierzenia, myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, czy w serialach! Robert Zduński cały we krwi, leżący na chodniku przed własnym domem, przysypany 5-centymetrową warstwą śniegu.

Komisarz Wroński powiedział, że w jego domu nie zniknęły żadne wartościowe przedmioty, czyli to nie złodzieje. To dobrze, bo my tu na odludziu tylko z Heniem mieszkamy, a mamy już swoje lata… Mieliśmy sąsiada tego Zduńskiego, przyjeżdżał tu często ? pisał jakieś książki ? a tu u nas tak cicho mógł się skupić. Czasem ciastem i obiadem go poczęstowałam, a on zrobił nam zakupy. Siatki wnosił z samochodu do domu (w zimie do rynku, po zakupy wychodzę raz w tygodniu) i pomógł rozpakować ? taki uczynny człowiek był. Był! I tak skończył, biedaczysko na śniegu i mrozie leżał trzy dni ? tak powiedział Wroński. W samych bokserkach z nożem wbitym w pierś. Biedak się wykrwawił i nikt mu nie pomógł. Ja na taki śnieg wychodzę po zakupy rzadko? Tydzień temu widziałam u niego jakąś kobietę, myślałam, że to żona, ale miała rude włosy, a pani Jola jest blondynką. Myślałam, że zmieniła kolor włosów, ale wczoraj na miejscu zbrodni pojawiła się pani Zduńska i miała blond włosy i przytyła chyba z 10 kilo ? odkąd ostatnio ją widziałam, a tamta kobieta była szczuplutka.


 

A pan Robert Zduński całował się z tą rudą. Szkoda, że nie widziałam twarzy, bo wzrok już nie ten, co pięćdziesiąt lat temu? Zapomniałam powiedzieć wczoraj Komisarzowi o tej pani. Za chwilę do niego zadzwonię.

 

Komisariat Policji – Zakopane

 

KOMISARZ WROŃSKI

To nie będzie łatwe śledztwo? Ofiara Rober Zduński – lat czterdzieści. Od czterech lat pisze książki. Wcześniej pracował całymi dniami w wydawnictwie RUO, a teraz jest tam tylko z doskoku. Niezły interes, pisze i wydaje swoje książki. Teraz pewnie jego książki zyskają na wartości. Tak to jest zazwyczaj w Polsce! Ludzie zostają docenieni po śmierci! Może sam sięgnę po jego książki. Pisał humoreski, a zginął tak tragicznie! Teraz zyski ze sprzedaży zgarnie jego żona Jolanta, więc mamy motyw?

Piękna kobieta, jest wykładowcą w prywatnej szkole policealnej. Po telefonie od pani Zofii Nowakowskiej ? sąsiadki Zduńskich w ich domku letniskowym, wiem, że na cztery dni przed śmiercią Zduńskiego widziała kobietę podobną do jego żony. Widziała jak się całują, przytulają. W pierwszej chwili pomyślała, że to na pewno jego żona, bo któż inny, ale zastanowiła się i teraz zarzeka się, że to nie mogła być ona, bo pani Jola ma dłuższe blond włosy, a tamta kobieta miała rude, krótsze włosy i była szczuplejsza. Pani Zofia dodała, że nie ma wzroku dwudziestolatki.

Podsumowując przemyślenia: Pani Jola mogła włosy pofarbować, albo mieć perukę.

Miałem kiedyś kobietę, która uwielbiała się przebierać, peruki, stroje pielęgniarki, sprzątaczki… Ach ta młodość? Za każdym razem stawała się inną kobietą? Może Zduńscy też lubili takie zabawy? Ale nie mogę również zlekceważyć zapewnień sąsiadki Zofii, że pisarz mógł mieć kochankę. Jest jeszcze córka Zduńskich – Róża, lat siedemnaście, uczennica. Dzisiaj z nią rozmawiałem wyglądała na załamaną, ciągłe powtarzała, że tata bardzo kochał ją i matkę. Pani Jolanta zapewnia, że obie w chwili śmierci męża były w domu. Ona przygotowywała się do wykładów, a córka odrabiała lekcje w swoim pokoju. Mąż wyjechał dwa tygodnie temu do ich domku na obrzeżach miasta, aby dokończyć swoją powieść. Zawsze tam jeździł aby odnaleźć wenę twórczą i to tam miał ciszę i spokój. Często wyłączał telefon, aby mu nie przeszkadzano. Tak było i tym razem, kilka razy próbowała się dodzwonić do męża, ale miał wyłączony telefon, więc nie miała z nim kontaktu przez dwa tygodnie. Trochę się martwiła informacjami o dużych opadach śniegu i mrozach w górach, ale jej mąż lubił takie wyzwania. Rok temu przesiedział w tym domku bez prądu ponad tydzień, bo taka pogoda pozrywała linie elektryczne, ale miał świeczki i zachomikowane jedzenie. Pisał powieść długopisem przy świeczkach, gdy laptop mu padł po kilku dniach, i ta to ta akurat książka stała się bestsellerem. Myślała, że tak samo będzie tym razem? Nie może uwierzyć w to co się stało? kochała męża. Nie ma pojęcia, co się stało. Mąż nie miał żadnych wrogów. Z domu nic nie zniknęło, więc wykluczyliśmy napad rabunkowy. Będzie ciężko złapać mordercę, ale przecież nazywam się Wroński, każda moja sprawa zostaje rozwiązana!

 

Zakopane

 

MARZENA

Przyznać się, czy nie?! Co robić? Robert nie żyje!!! To nie miało tak być! Miał mnie kochać, spędzić ze mną resztę życia? Zostawić żonę… Jestem z nim w ciąży!!! Jak mu o tym powiedziałam, nie był już taki miły, kochany jak zawsze. Powiedział, że musi wszystko przemyśleć. Ja jestem w ciąży, a on musi to przemyśleć ? o czym on chciał myśleć? Ciąża powinna rozwiązać jego niepewność, przyspieszyć decyzję o rozwodzie z żoną i ślubie się ze mną. A teraz ojciec mojego dziecka nie żyje! Przyznać się, czy nie???!

JOLANTA ZDUŃSKA

Bardzo dobrze, że nie żyje. Ten podły typ! Komisarz pytał mnie, czy jest wiem lub przypuszczam, że Robert mnie zdradzał, bo w śledztwie pojawia się jakaś ruda, szczupła kobieta. To pewnie jego asystentka. No tak wybrał ją, bo jest zgrabna, a ja po rzuceniu papierosów przytyłam 15 kilogramów; ale już wcześniej czułam się mniej atrakcyjna, nawet nie chciało mi się ćwiczyć, stosować diet. Dla kogo? Przecież i tak już od lat nie sypiałam z mężem. Myślałam, że mamy chwilowy kryzys, że on ma dużo pracy, presja związana z popularnością? A ten bydlak po prostu mnie zdradzał!

RÓŻA

Tata kochał tylko mnie, mnie, mnie? i mamę. A teraz go nie ma?

 

 

                                                             *

– Róża kochanie, mogę wejść? Pukałam. Wiesz kotku, że musimy zacząć normalnie żyć. Morderca na pewno zostanie złapany. Komisarz Wroński wygląda na inteligentnego człowieka. Pojutrze śledczy mają zakończyć przeszukiwania naszego domku w którym tata? – urwała. – Więc tam pojedziemy. Pozabieramy kosztowne rzeczy. Tatuś był bardzo popularny, jego fani mogą mieć ochotę dostać jakąś pamiątkę po słynnym pisarzu, splądrować dom, który stoi na odludziu? Zapakujemy wszystko do paczek, a później zadzwonimy po przyjaciół, aby pomogli nam to wszystko przewieźć. Co Ty na to?

– Tata kochał tylko mnie i ciebie? Tata?

– Wiem kotku, połóż się odpocznij!

 

Komisariat Policji – Zakopane

 

KOMISARZ WROŃSKI

Po rozmowie z żoną ofiary sprawdziłem jej przypuszczenia dotyczące potencjalnej kochanki. Wybrałem się do wydawnictwa RUO, pracownicy potwierdzili, że Marzena Czal nie przychodzi do pracy od ponad tygodnia; nie mogą się z nią skontaktować. Dwóch pracowników przyznało, że widziało jak szef całował się kiedyś z asystentką w swoim gabinecie. Widać było, że łączyło ich coś więcej, ale za wszelką cenę starali się to ukryć. Jedna z koleżanek Marzeny powiedziała, że Czal przyznała się w tajemnicy, że jest w ciąży, ale nie powiedziała jej z kim.

Mama Marzeny ? potwierdziła, że jej córka miała jakiegoś mężczyznę, ale jeszcze go nie przedstawiła. Obiecała, że nastąpi to w najbliższym czasie. Powiedziała jej, że będzie babcią, Tydzień temu jej córka wróciła po tygodniowej nieobecności niesamowicie zdenerwowana, roztrzęsiona. Mówiła, że jej dziecko, nie ma już ojca. Seniorka Czal, myślała, że para się pokłóciła, ale następnego dnia jej córka spakowała się i wyszła z domu. Nie wie, gdzie ona może być! Córka jakiś rok temu podała jej adres domu pod Zakopanem, mówiła, że tam czasem będzie pracować, ale to jest czarna robota dla konkurencyjnego wydawnictwa, więc prosiła, aby nikomu nie mówiła. Podała go na wszelki wypadek. Adres zapisany na kartce. Tak jak myślałem to domek Zduńskich!

Jestem pewien, że to kochanka zabiła szefa! Może wraca na miejsce zbrodni, bo o czymś zapomniała, coś pominęła? Pani Jola miała wczoraj wieczorem jechać do tego domku spakować wartościowe przedmioty! Podejrzana może być nieobliczalna i jest w ciąży! Może chcieć zabić panią Zduńską! Jadę tam!

 

                                                            II

Obrzeża Zakopanego

 

– Większość rzeczy już spakowałam. Jutro będziemy wracać, dzisiaj będzie śnieżyca. W górach jest pięknie! Teraz nie dziwię się czemu Robert najbardziej lubił tu przyjeżdżać zimą. Czemu nas nie zabierał ze sobą? Spacerowałybyśmy, jeździłybyśmy na nartach, a on by pisał. Byłoby cudownie! Różo muszę Ci coś powiedzieć: prawdopodobnie tata miał kochankę, więc nie kochał tylko mnie i Ciebie, ale jeszcze Marzenę, swoją asystentkę. Znasz ją, była u nas na obiedzie. Prawdopodobnie sypiał z nią w tym domu! ? Jolanta powiedziała to słodząc kawę.

– Nie mamo, nie kochał jej. Kochał tylko mnie! ? Róża się rozpłakała.

– Kochanie, musisz mi uwierzyć, zdradzał mnie, Komisarz Wroński ma potwierdzić tę informację. ? Mówiąc to przytuliła córkę. – Popatrz już zaczęło padać! Niepotrzebnie tu przyjeżdżałyśmy akurat teraz, mogłyśmy poczekać jak się trochę?

– Tata kochał tylko mnie! ? przerwała jej Róża

– Czemu w kółko to powtarzasz? Wiem, że Cię kochał! Jak tylko wrócimy do domu, pójdę z Tobą do psychologa, chyba potrzebujesz pomocy!

– Nie dam się zamknąć w wariatkowie, ani w więzieniu!

– No pewnie, że nie. Przecież bym na to nie pozwoliła. Czemu wspomniałaś o więzieniu? Masz coś na sumieniu? Co się z Tobą dzieje, skarbie?

– Jak co się dzieje?! Jesteś ślepą, głupią babą! Nie jesteś prawdziwą matką! To ja sypiałam z tatusiem! W domu, tutaj, w samochodzie, w hotelu? gdzie popadło. Jak ciebie nie było w pobliżu! To mnie kochał! Młode ciało, a nie taką starą, zaniedbaną babę, jaką jesteś Ty, i jeszcze ta odpychająca nadwaga. – Policzki Róży poczerwieniały ze złości.

– Co Ty mówisz?! ? Jolę zamurowało.

– Zamknij się! Jakby nie ta Marzena, to wszystko byłoby dobrze! A tak musiałam go zabić! Przyjechałam tu za nim w dniu, w którym go zamordowałam. Tak mamo, zamordowałam go, nie tylko dlatego, że mnie zdradził. Ale od początku: przyjechałam do tego domku (nawet nie zauważyłaś jak wyszłam z domu, jesteś tak pochłonięta użalaniem się nad sobą), bo się za nim stęskniłam, nie mogłam się do niego dodzwonić więc postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Widziałam, jak rozpłakana Marzena stąd wyjeżdżała, ucieszyłam się, myślałam, że się rozstali. Ale nie! Powiedział mi, że będę mieć rodzeństwo, że jego asystentka jest w ciąży. Wyobrażasz to sobie?! A jakby urodziła się dziewczynka i ją też by wykorzystywał od szóstego czy siódmego roku życia, tak jak mnie. Tak mamo, od tak młodych lat mnie molestował, przychodził do mnie w nocy, jak Ty spałaś. Nic nie słyszałaś, albo nie chciałaś słyszeć! Zawsze mówił, że mnie kocha! A teraz pokochałby tak samo dziecko Marzeny! Nie mogłam na to pozwolić! Zabrałam największy nóż z kuchni. Przestraszył się, zaczął uciekać, mówił, że to mnie kocha najbardziej, prosił abym odłożyła nóż, płakał, przepraszał! Dźgnęłam go kilka razy w pierś, przed domem, bo udało mu się wyjść! Zostawiłam go tam na mrozie i śniegu, i odjechałam.

– Nie mogę w to uwierzyć! ? Jola zakryła twarz i usiadła na podłodze. W głowie się jej kręciło.

– Ciebie też zabiję! Nie chcę trafić do wariatkowa jako ofiara swojego ojca pedofila, lub za kraty!

– Kochanie uspokój się, podejrzewają Marzenę Czal. Będziemy zeznawać przeciwko niej! Jesteśmy rodziną! Odłóż ten nóż, proszę cię, Róża?- Jola wstała powoli, cofała się krok po kroku. Po chwili rzuciła się do ucieczki.

– Wracaj! Myślisz, że poza domem będziesz bezpieczna! Zginiesz tak samo jak kochany tatuś, na śniegu i mrozie! Wiesz, że jestem wyższa, silniejsza od ciebie! Ćwiczę, w przeciwieństwie do ciebie! ? Po chwili Róża dorwała swoją matkę. – Mam cię!

– Ratunku! Puść mnie Różooo!

– Nikt cię tu nie usłyszy, no chyba, że sąsiedzi, państwo Nowakowscy, ale tych staruszków też mogę zabić, jedno, czy dwa morderstwa więcej, co to dla mnie. Powiem ci, że zabijanie wciąga.

– Rzuć nóż! I puść ją! ? Usłyszały głos z oddali.

– O pan komisarz Wroński nas odwiedził! Wie pan, że i tak podetnę jej gardełko, więc może pan sobie darować policyjne negocjacje, czy jak to się nazywa ? krzyknęła wzburzona Róża przytrzymując matkę, do jej szyi przyłożyła nóż. – Czemu pan tak macha! Jesteśmy otoczeni, nie widzę żadnych samochodów? Marzena nie!

 

                                                                     *

Szpital Miejski – Zakopane

                                                            

– Pani Jolu, jak się pani czuje? Nacięcie na pani szyi nie spowodowało żadnych większych obrażeń, tak mówią lekarze – powiedział Komisarz Wroński.

– Jak się czuje Róża? Moja córka była wykorzystywana seksualnie przez ojca od szóstego roku życia i ja nic o tym nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia jak cierpiała? ? Jolanta miała łzy w oczach.

– Córka jest w tym samym szpitalu, ma niewielkie obrażenia. Jutro lub pojutrze pewnie ją wypuszczą i wtedy trafi do nas? Wiemy, że była molestowana, znaleźliśmy nagrania, pani mąż filmował zbliżenia i gromadził na strychu w domu letniskowym.

– Dobrze, że pan przyjechał do naszego domku pod Zakopanem. Uratował mi pan życie. Dziękuję!

– Przeczucie nigdy mnie nie zawodzi! Ale to Marzena Czal pomogła pani! Przyjechała do Zakopanego. Była u państwa Nowakowskich, gdy usłyszała krzyki. Chciała z panią porozmawiać, przeprosić za to, że spotykała się z Robertem. Właśnie wybierała się do pani. Wychodząc z domu zobaczyła, że Róża chce panią zabić. Nie zastanawiać się długo, ruszyła, aby pani pomóc. Ryzykując własne życie zaatakowała, uderzyła Różę kijem do nordic walking pani Zofii.

– Porozmawiam z Marzeną i na pewno jej podziękuję, jak wyjdę ze szpitala.

– Muszę już iść. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! ? powiedział i spojrzał w jej oczy.

– Tak zdrowie, będzie mi teraz potrzebne! -? odpowiedziała sięgając po chusteczkę, bo łzy ponownie napływały jej do oczu.

 

 

Piękna kobieta, która dużo przeszła. Mógłbym się nią zaopiekować? – pomyślał Wroński zamykając drzwi.