Strona główna Aktualności Dzisiaj premiera: „Ślepy trop” Jørn Lier Horst

Dzisiaj premiera: „Ślepy trop” Jørn Lier Horst

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

„Ślepy trop” to książka z gatunku „przeczytałam to w jedną noc” oraz „najbardziej wyczekiwane”.

Nie ukrywam, że Jørn Lier Horst należy do moich ulubionych autorów kryminałów i naprawdę serdecznie polecam Państwu zapoznanie się z jego twórczością.

Do tej pory w Polsce wyszły trzy jego kryminały z policjantem Williamem Wistingiem w roli głównej, czyli „Poza sezonem” (tom 7 oryginalnego cyklu) „Psy gończe” (tom 8), „Jaskiniowiec” (tom 9), a dzisiaj do rąk czytelników trafia „Ślepy trop” (tom 10).

Jak zwykle u Horsta powieść zaczyna się pozornie mało interesującym wypadkiem – oto zaginął taksówkarz, niejaki Jens Hummel. Sytuacja jest o tyle nietypowa, że do zajścia doszło już ponad pół roku temu i policji nie udało się trafić na żaden ślad. Nie ma ani taksówkarza (żywego lub martwego), ani jego auta. Zagadka z serii niewyjaśnionych, a Wisting takich nie lubi, zwłaszcza, że prasa sugeruje tutaj nieudolność policji.

 

 

Życie samego policjanta także się zmieniło. Jego partnerka Suzanne wyprowadziła się, ale z Oslo wróciła córka Line, dziennikarka, obecnie w zaawansowanej ciąży. Kupiła dom, w którym znaleziono ciało Viggo Hansena z „Jaskiniowca” i teraz intensywnie go remontuje przed narodzinami córki. Do Larviku wraca też dawna koleżanka szkolna Line, Sofie Lund. Podobnie jak córka Wistinga jest samotną matką, a wróciła, ponieważ odziedziczyła duży dom po swoim dziadku. Był nim Frank Mandt niekwestionowany król przemytników alkoholu, a później narkotyków. Dom Sofie jest pusty, jeżeli nie liczyć wielkiego sejfu, który zawadza w jednym z pomieszczeń. Sofie namawia Line, aby otwarły go przy pomocy ślusarza. To co w nim znajdą może wpłynąć na życie wielu osób, także Williama Wistinga, którego dręczy nierozwiązana od dawna sprawa kryminalna.

„Ślepy trop” to moim zdaniem najlepszy kryminał z serii o Wistingu. Akacja nanizuje się metodycznie, kolejne wydarzenia wskakują jak elementy dobrze zaplanowanej układanki. Nic tu nie jest zbędne czy przegadane, każdy szczegół ma znaczenie. Widać ogromną dbałość autora o logikę i precyzję fabuły. Pozornie odległe od siebie wydarzenia, drobne sprawy nabierają innego znaczenia i wiążą się ze sobą. Nic tu jednak nie jest „wydumane”, czy doczepione na siłę. Zawsze podziwiałam umiejętność Horsta do budowania swoich łamigłówek. Miałam ogromną satysfakcję z lektury, gdy wreszcie wszystko znajdowało swoje miejsce, tworząc jasny, choć zaskakujący obraz.

Lubię też bohatera tych powieści. William Wisting jest zwyczajnym człowiekiem – nie ma niszczących nałogów, czy jakiejś nietypowej dolegliwości utrudniającej mu życie. Nie, po prostu stara się żyć jak każdy, przejmować swoją pracą, ale też troszczyć o innych ludzi. Silna relacja łączy go z córką, która po śmierci żony jest jego najbliższą rodziną. Życie osobiste Wistinga to falowanie i spadanie, ale też w zwyczajnych ludzkich granicach. Chciałby mieć kogoś bliskiego, ale nie chce robić nic na siłę. Śledztwo, które poprowadzi w „Ślepym tropie” ujawni mu jednak ciemną stronę własnej pracy. Jak się w tej sytuacji zachowa, co zwycięży: solidarność czy prawda? Tu już odsyłam do lektury.

Przyznam, że zawsze denerwowały mnie w skandynawskich powieściach sceny policyjnych narad – były zazwyczaj nużące i przydługie. Akceptuje je wyłącznie u Horsta, u którego służą nie tylko przedstawieniu charakterów współpracowników, ale pokazują „robotę policyjną” od kuchni. Raport może być tylko suchą prezentacją zdarzeń, ale można go też czytać „między wierszami”. Ważną rolę pełnią tzw. „dokumenty zerowe”, czyli anonimowe zgłoszenia, nieoficjalne informacje i analizy, które nie wchodzą do akt sprawy. Powieść uświadamia czytelnikowi, jak wiele w śledztwie zależy od własnie takich danych.

Proszę mi wierzyć, jeżeli nie czytali Państwo jeszcze Horsta, a lubią kryminały Mankella, „Ślepy trop” na pewno przypadnie Wam do gustu.

Ja wysoce sobie cenię zarówno narrację Horsta, jak i sposób budowanie przez niego fabuły i powieściowych zdarzeń. Te książki czyta się naprawdę jednym tchem, bo pozwalają czytelnikowi całkowicie zatonąć w powieściowym świecie i skłonić go do podjęcia śledztwa wraz z detektywem.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Smak Słowa