Nominowanym do Nagrody Wielkiego Kalibru zadałyśmy pytanie: jakie trzy książki i jakiego jednego pisarza (może być nieżyjący) zabrałbyś/zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę. Zobaczcie, jak sobie z tym poradzili.
Nominowanych prezentujemy w kolejności alfabetycznej, wg. nazwisk. Dzisiaj Marta Guzowska nominowana za powieść ?Głowa Niobe? (Wydawnictwo W.A.B.)
Na bezludną wyspę powinno się zabierać powieści grube, ale ja zacznę od cienkiej. Chciałabym mieć ze sobą ?Długie pożegnanie? Raymonda Chandlera. Nie dlatego, że to moja ulubiona powieść Chandlera (chociaż też) i nie dlatego, że kiedy ją czytam, zaciskam szczęki z zawiści, bo też chciałabym raz w życiu coś tak napisać (chociaż też). Ale dlatego, że po lekturze ?Długiego pożegnania? będę wiedziała, że nic nie tracę, i że cywilizacja, którą za sobą zostawiłam, ma mi niewiele do ofiarowania.
Z dokładnie przeciwnych przyczyn chciałabym mieć ze sobą ?Muzeum niewinności? Orhana Pamuka. Po to, żeby poczuć dojmującą tęsknotę za światem, który jest daleko. Na bezludnej wyspie mogłoby to być motorem do działania, żeby ruszyć tyłek, zbić tratwę i wrócić na łono cywilizacji. Poza tym ?Muzeum niewinności? ma ponad 740 stron, mogłabym tęsknic za urokami utraconego życia ile tylko dusza zapragnie.
Z trzecią powieścią mam kłopot. Najchętniej wzięłabym ?Opowieści o miłości i mroku? Amosa Oza. Tak w ogóle nie lubię Oza (to znaczy jego powieści, pisarza nie znam i raz tylko widziałam go przelotnie na kampusie uniwersytetu w Beer Shevie) i w ogóle do mnie nie przemawia słynny ?Mój Michał?. Ale ?Opowieści o miłości i mroku? rzucają na kolana. I tyle, kto nie czytał, ten trąba.
A mój kłopot polega na tym, że od kilku tygodni leży przy moim łóżku powieść innego izraelskiego pisarza, ?Neuland? Eshkola Nevo. Podobno bardzo dobra, na pewno bardzo gruba, 600 stron w ponadwymiarowym formacie. A ja nie mam czasu, żeby się za nią zabrać. Czego jak czego, ale czasu na bezludnej wyspie na pewno byłoby pod dostatkiem.
A tak w ogóle to chciałabym mieć ze sobą czytnik i na nim wszystkie powieści Stephena Kinga. Ale to musiałby być czytnik na baterie słoneczne, bo Kinga mogę czytać w kółko.
W charakterze towarzystwa zabrałabym na bezludną wyspę moją Współ-Zbrodniczą Siostrzyczkę Agnieszkę Krawczyk. Agnieszka ma niesamowity zmysł obserwacji, który na bezludnej wyspie może zadecydować o życiu lub śmierci. A poza tym wielkie poczucie humoru, rzecz może jeszcze ważniejsza? A do tego koniecznie Mariusza Czubaja. Mariusz trenuje karate, a jak wiemy z Daniela Defoe i nie tylko, tubylcy (bezludne wyspy rzadko są naprawdę bezludne) nie zawsze bywają przyjaźni. No i jestem pewna, że Mariusz w każdych, ale to absolutnie każdych okolicznościach przyrody potrafiłby skombinować flaszkę.

Marta Guzowska (litościwie nie wspominamy, kiedy urodzona), archeolożka i pisarka. Od kilkunastu lat pracuje w Troi, na legendarnym stanowisku odkrytym przez Heinricha Schliemanna (i, niestety, gruntownie przez tegoż zniszczonym). Prowadzi też badania na terenie Grecji.
Opublikowała powieść kryminalną ?Ofiara Polikseny? (W.A.B. 2012), uhonorowaną Nagrodą Wielkiego Kalibru, oraz jej kontynuację ?Głowę Niobe? (W.A.B. 2013), nominowaną do Nagrody Wielkiego Kalibru w tym roku. Jest autorką opowiadań w zbiorkach: ?Mordercze Miasta? (Szara Godzina 2012), ?Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście? (Oficynka 2013) i ?Cztery zbrodnie na cztery pory roku?. Niedługo ukaże się kolejny tom przygód aroganckiego antropologa Maria Ybla, roboczo zatytułowany ?Wszyscy ludzie przez cały czas?.
Marta Guzowska jest współzałożycielką grupy pisarskiej Zbrodnicze Siostrzyczki.





