Pytaliśmy, z czym kojarzą Wam się wesołe miasteczka.
Z przyjemnością zawiadamiamy, że w konkursie zwyciężyła odpowiedź:
Beztroskie popołudnie. Ostre płomienie słońca spychają nas do cienia, gdzie dajemy ulgę naszym rozgrzanym ciałom. Wraz z rodzicami patrzyłam na wesołe dzieci biegające po wesołym miasteczku. Chciałam dołączyć do nich, ale byłam zbyt nieśmiała. Wolałam zostać z rodzicami. W końcu miałam tylko 6 lat.
– Zobacz słoneczko, jaka fajna atrakcja ? powiedziała mi mama ? Ludzie mówią na to piekło. Wjeżdżasz tam wagonikiem i podziwiasz różne straszne rzeczy. Ale to wszystko jest tylko udawane. Chciałabyś się przejechać? ? zapytała wesoło.
– Nie mamusiu ? odpowiedziałam ? Nie lubię strachów.
– Nie wiesz, kiedy będziesz miała okazję znowu. Ale zrobisz, jak chcesz. Mogłoby ci się podobać ? przekonywała.
Z niepewną miną obserwowałam dzieci wsiadające do wielkich, stalowych wagoników. Niektóre z nich dopiero rozpoczynały swoją przygodę. Inne wyjeżdżały śmiejąc się, podczas gdy niektóre miały raczej przerażone miny. W mojej dziecięcej głowie mijały przeróżne myśli. Skoro owe piekło jest czymś także dla dzieci i sporo z nich wyjeżdża z niego z uśmiechem na twarzy, to chyba nie stanie mi się żadna krzywda.
– Chcę tam pojechać ? zadecydowałam bohatersko, czując jednak w sercu lekki niepokój przed wielką nieznaną przygodą.
Razem ze starszym kolegą dumnie kroczyłam w stronę wagonika. Wsiadając jednak wahałam się, czy aby nie uciec. Byłoby mi jednak wstyd przed rodzicami, więc tego nie zrobiłam.
I wtedy się zaczęło. Lekkie szarpnięcie i ciężki wagonik popędził w stronę ciemnej otchłani, która prowadziła niewiadomo dokąd. Czerń otoczenia sprawiała, że czułam się taka zagubiona. Strach i niepewność przed tym, co może czaić się wokół były gorsze od najstraszniejszego widoku, bo to, co najgorsze, tkwi w ?oczach? naszej wyobraźni. I nagle przed nami wyrosła ściana ? widoczna, bo podświetlona. Wagonik pędził wprost na nią, jakby miał do niej uderzyć. Na ścianie wisiał zaś szkielet zwierzęcia, który poruszał się w chwili, kiedy byłam niemalże pewna, że wagonik zderzy się ze ścianą. Moje serce biło jak oszalałe, dreszcze przenikając e moje ciało postawiły dęba każdy mały włosek mojego ciała. I nagle znowu nastąpiła ciemność, z której wyłoniła się obrzydliwa ręka. Widziałam jak zmierza wprost na mnie i wtedy mnie dotknęła. Nie wiedząc co dalej robić, schowała głowę między kolana, a moje oczy napełniły się łzami. I tak po pewnym czasie usłyszałam śmiech mojej mamy. Podniosłam głowę i otworzyłam oczy. Od razu dostrzegłam, że jestem już z powrotem. Czym prędzej opuściłam przeklęty wagonik i poczułam się taka wolna i bezpieczna. Nie mam pojęcia jakie inne atrakcje szykował tunel strachu. Ja od czasu widoku obrzydliwej ręki nie zobaczyłam już nic. I chociaż mam już 22 lata, tego typu, z pozoru błahe i dziecięce wspomnienie, pozostawiło na mojej psychice trwały ślad. Do teraz omijam tunele strachu z daleka. I chociaż w parkach rozrywki buszuję na największych karuzelach nie bojąc się niczego, to nikt nie nakłoni mnie na przeklęte wagoniki, bo wtedy budzi się we mnie owo wspomnienie, a moja dusza znowu na chwilę przekształca się w małą duszyczkę sześcioletniego dziecka.
Pędzisz w wagoniku, wysiąść nie potrafisz,
Wiesz że za chwilę na coś złego trafisz,
Czujesz mroczny strach, serce ból zaciska,
A wokół trupie ręce, wampirze zębiska.
Mknie mały wagonik w ciemnościach tunelu,
Wiesz, że w takowym jechało już wielu.
Chociaż nierealne wszystkie twe obawy,
Niepokoją cię wszystkie tego typu sprawy.
Bo choć tunel strachu ? atrakcją dla dzieci.
Niejednego dorosłego także strach obleci.
Ja ? niczym dziecko przed tunelem zmykam,
Zatracona w strachu mych wspomnieć zanikam.





