Strona główna Aktualności Patrz za siebie! – recenzja „Stalkerów” Paula Fincha

Patrz za siebie! – recenzja „Stalkerów” Paula Fincha

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

„Stalkerzy” to pierwszy z serii policyjnych thrillerów o śledztwach detektywa sierżanta Marka „Hecka” Heckenburga, niezwykle skutecznego policjanta z elitarnej jednostki Scotland Yardu.

Tym razem Heck prowadzi dochodzenie w wyjątkowo niepokojącej sprawie – w ciągu kilku lat znika bez śladu aż 38 kobiet. Każda z nich wiedzie szczęśliwe i normalne życie, bez skandalów, czy afer, nie są to kobiety z półświatka lub marginesu. Wręcz przeciwnie: studentki, mężatki, „pracujące dziewczyny”, młode matki. Zwyczajne kobiety, których w dodatku kompletnie nic ze sobą nie łączy. Heck nie byłby uważany za najskuteczniejszego glinę swej jednostki, gdyby nie chciał wyjaśnić tej zagadki. Detektyw podejrzewa, że kobiety nie żyją, ale nie ma dowodów w postaci ciał. Złapać jakiś trop jest trudno, zwłaszcza, że niespodziewanie zostaje odsunięty od sprawy. Jego przełożony uznaje bowiem, że wyniki śledztwa nie są satysfakcjonujące. Obaj panowie mają ze sobą na pieńku: Heck uważa Laycoca za karierowicza i zwykłego biurokratę, jego szef ma detektywa za aroganckiego bubka, który lekceważy regulaminy. Tak się składa, że obaj mają rację. Heck zostaje przymusowo urlopowany, ale nie składa broni. Śledztwo toczy się nadal, a detektyw znajduje niespodziewanego sojusznika – Lauren siostrę jednej z zaginionych kobiet, byłą żołnierkę, która świetnie potrafi się bić.

 

 

 

 

Nikły ślad, na jaki trafiają, prowadzi do tajemniczej organizacji zwanej „Klubem Miłych Facetów”. Jak można się domyślać, nie są oni wcale mili, ale śmiertelnie groźni. A Heck i Lauren wchodzą im na odcisk.

Zaczyna się gra, która może kosztować policjanta nie tylko karierę i posadę, ale i życie.

Powieść Fincha to pasjonujący thriller poruszający jeden z naszych największych cywilizacyjnych strachów – lęk przed prześladowcą zwanym z angielska stalkerem. Stalker, owładnięty obsesją na punkcie osoby, którą prześladuje, zamienia jej życie w piekło. Nachodzi ją, dzwoni, nęka mailami, próbuje skompromitować w jej środowisku. Wszystko po to, by zagarnąć ofiarę dla siebie. Zazwyczaj są to po prostu osoby niezrównoważone psychicznie, co nie oznacza, że nie są groźne – wiele ofiar stalkerów straciło życie, ponieważ spirala zazdrości i zaborczości rozkręciła się ponad miarę. A co by było, gdyby stalkerzy działali grupowo, w zmowie i na zlecenie? Całkowicie na zimno i bez emocji? Aż dreszcze przechodzą po plecach, prawda?

Chyba dlatego, że problem stalkingu jest tak bolesny i aktualny, powieść Fincha czyta się świetnie. Akcja biegnie szybko, a para detektywów, których połączyło pragnienie odkrycia prawdy, ale w istocie są partnerami trochę z przypadku – bardzo przekonująca. Heck jak każdy „zmęczony glina” ciągnie za sobą bagaż niewesołych doświadczeń, Lauren choć posągowo piękna, nie ma szczęścia do facetów. Czy tutaj coś zaiskrzy? Zobaczymy!

Ważną rolę w tej powieści pełni też Londyn, z jego knajpami i szemranymi zaułkami, squotami narkomanów i nielegalnymi jaskiniami hazardu. Tę książkę się czyta! Po prostu jednym tchem, czekając z niepokojem na zakończenie.

Powieść Fincha jest tak sugestywnie napisana i dopracowana w szczegółach, że po lekturze na pewno zaczniecie się baczniej rozglądać wokół siebie!

Serdecznie polecam!

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, przeczytana dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros.